z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
91 obserwujących
492 notki
1011k odsłon
3284 odsłony

O jeden krok za daleko? Tylko gdzie te kroki....

Wykop Skomentuj174

Bloger @Kelkeszos w notce https://www.salon24.pl/u/qqc1968/1077005,o-jeden-krok-za-daleko-czyli-pozegnanie-z-pis,  deklaruje swoją rosnącą niechęć do ostatnich, ( chociaż nie tylko) działań Prawa i Sprawiedliwości. Krytyka prezesa Kaczyńskiego i jego partii w niektórych kręgach (także blogerskich) jest mniej więcej tym samym, co wyjście w Harlemie na spacer w koszulce z napisem "nienawidzę czarnych" - niestety, taki stan rzeczy powoduje właśnie to, co z PiS-em się dzieje obecnie: zejście z dobrej dla Polski i partii drogi w zupełną nicość, pełną zawiłości i głupich decyzji. Gratulując @Kelkeszosowi odwagi i trzeźwości umysłu nie zgadzam się z jednym. Jaki krok za daleko? Przecież, żeby zrobić krok, to trzeba iść, a PiS stoi jak wóz z węglem w głębokim piachu.


Żeby nie było: uważam pana Kaczyńskiego za najwybitniejszego polityka ostatniego stulecia i jednego z największych Polaków. Ale uważam także, że oddanie cesarzowi tego, co cesarskie, nie oznacza schowania do kieszeni elementarnej odwagi polegającej na wskazaniu palcem pana prezesa i powiedzenia mu: trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść - proszę odejść panie prezesie, bo nie daje pan już rady. Popełnia pan już bowiem nie błędy - brnie pan w głupotę prowadzącą PiS na równię pochyłą, prowadzącą wprost do katastrofy. Katastrofy co prawda nie fizycznej jak w Smoleńsku, ale równie groźnej dla status quo państwa polskiego, które po 2015 roku odzyskało sens bytu jako podmiot, a nie przedmiot, pomiatany (chociaż klepany po plecach) przez byle ciurę zza Odry i przez własne społeczeństwo z niektórymi politykami na czele. 


Nie chciałem w niniejszej notce zawile zajmować  się "bieżączką" , czyli np. jałową dyskusją o futrzakach i psach na łańcuchu. Jednak jako nałogowy "oglądacz" filmów o życiu dzikich zwierząt tworzących mniejsze lub większe społeczności, mam pewne skojarzenia. I tak rzucenie gawiedzi tematu "piątki dla zwierząt" kojarzy mi się z działaniem starego, słabnącego i niedowidzącego lwa, który jako przywódca stada za wszelką cenę chce utrzymać pozory posiadania wciąż silnej łapy. Zamiast polować na antylopy ten nasz król-lew rozkazał zaprzyjaźnić się z zającami i nikt nie wie, po co królowi zające - poza samym królem. Wyraźnie jest to gra na czas i osłabienie koalicjantów, co  jeszcze bardziej skutkuje ścisłym otaczaniem się równie stetryczałymi osobnikami, którzy - poza pomysłami typu "zrobimy se piątkę o zwierzakach" - niczego mądrego nie są w stanie zaproponować. "Piątka dla zwierząt" - rzecz niewątpliwie ważna z punktu widzenia osób, które autentycznie kochają naszych "braci mniejszych" (do których się zaliczam) nie może - na Boga - uzyskać rangi narodowej debaty równoważnej prawie z rangą polskiej racji stanu. To nie ta liga, nie pisząc już o tym, że w polskim prawie istnieją wystarczające regulacje dotyczące dobrostanu zwierząt, ale te regulacje de facto istnieją tylko na papierze - jak zresztą nie jeden przepis prawa w Polsce. Oprawców zwierząt można i należy karać - problem w tym, że wykrywalność i karalność tego rodzaju przestępstw i wykroczeń jest znikoma. Poza tym w Polsce istnieje wciąż spore przyzwolenie społeczne na okrucieństwo wobec zwierząt, zatem co zmieni "piątka dla zwierząt? Zmieni tyle, że Burek uwiązany na łańcuchu zostanie ukatrupiony, bo przecież na łańcuchu być nie może. Konie pociągowe pójdą do rzeźni, norki zejdą do szarej strefy, a zakaz uboju rytualnego spowoduje zawirowanie u części polskich hodowców bydła. Czyli odpływ części elektoratu. Inna jego część zostanie zniesmaczona sojuszem z lewactwem i POKO, pozostali będą "wkurwieni" - albo ustawą, albo zadymą wokół tego nieszczęsnego pomysłu. Ustawa i tak zostanie zmasakrowana poprawkami i mieleniem u Grodzkiego, Duda natomiast pewnie odeśle toto do TK.  Zaiste, "genialne" zagranie prezesa. No chyba, że o to chodzi, ale to by oznaczało, że prezes zwariował.


Pozostając przy przyrównaniu Jarosława Kaczyńskiego do przywódcy klanu lwów, nie sposób nie wspomnieć o zapowiedzianej już dawno reorganizacji stada i wytyczenia nowej strategii polowania. I co? I nic. Reorganizacja to sprawa techniczna, ale nowej strategii stado potrzebuje jak kania dżdżu. Wybory prezydenckie pokazały bardzo wyraźnie, że formuła wdzięczności beneficjentów reform i programów socjalnych się wyczerpała i w miarę sprawna machina przemiału państwa Tuska ma wióry się zatrzymała i zdolna jest jedynie do pracy na biegu jałowym. Kilka lat temu, Kaczyński przeprogramowałby maszynę w góra dwa tygodnie, przy czym lwy wnoszące jakieś sprzeciwy, musiałyby żreć z konieczności trawę - a to i tak wielkiej przy łaskawości przywódcy. Tymczasem on sam zapędził się pod ścianę, bo alternatywy dla szabel Gowina i Ziobry nie ma. Przedterminowe wybory? Fajnie, ale to oznacza polityczne samobójstwo PiS i samego Jarosława.

Wykop Skomentuj174
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka