W okopie rozsądku
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz. /Gandhi Mahatma/
110 obserwujących
524 notki
1149k odsłon
2321 odsłon

Pan tu nie stał...

Wykop Skomentuj72

Obejrzałem dziś w dwóch - nazwijmy to - wiodących telewizorniach dyskusje polityków na temat ( a jakże by inaczej) szczepień przeciwko COVID 19. Takiej ilości sloganów, pustosłowia, demagogii, prymitywnego populizmu, kłamstw i półprawd nie słyszałem już dawno. Nie wiem, czy dyskutanci biorący udział w tych spektaklach oglądają siebie później z odtworzenia, bo szczerze pisząc większość z nich powinna po tych "wykonach" schować się na kilka lat w kanałach, a właściwie palnąć sobie honorowo w łeb.


Szczepionkowa dyskusja to na dziś przekrzykiwanie się w - nomen omen - peerelowskiej kolejce, którą przypomnieć sobie można choćby z filmu "Nie lubię poniedziałku" :   TUTAJ   Jest tym bardziej śmieszne, że długość kolejki i czas jej obsługi można obliczyć na podstawie matematycznej wiedzy na poziomie szkoły podstawowej. Z badania CBOS przeprowadzonego kilka dni temu wynika, że takich chętnych jest około 40 procent, przy czym odliczamy dzieci i młodzież, ponieważ szczepionka ma być podawana wyłącznie osobom dorosłym. Niech będzie, że chętnych jest więcej - 50 procent. A zatem z 31 milionów Polaków w wieku powyżej 18 lat chęć przyjęcia szczepionki deklaruje polowa czyli ponad 15 milionów. Zakładając, że zgodnie z deklaracją ministra Niedzielskiego szczepienie będzie odbywać się w tempie miliona osób miesięcznie, procedura potrwa ponad dwa lata. Dlaczego? Dlatego, że każdy musi otrzymać dwie dawki, czyli teoretycznie potrzeba 30 miesięcy, żeby zaszczepić chętnych. A żeby zaszczepić całą populację dorosłych Polaków potrzeba ponad 5 lat! Szczerze pisząc, jest to wariant bardzo optymistyczny, bowiem liczni przedstawiciele władzy, szacują trochę niżej niż Niedzielski i mówią nie o milionie szczepionych miesięcznie, ale o stu tysiącach tygodniowo, co daje ledwo pół miliona na miesiąc. Innymi słowy czas obsłużenie kolejki wydłuża się dwukrotnie. 


W covidowym przekazie polityczno-medialnym dominuje dogmat, że szczepionka jest panaceum, które jako jedyne możliwe pozwoli nam wrócić do normalnego życia. Wielokrotnie słyszeliśmy od premiera Mateusza Morawieckiego, że "razem pokonamy pandemię”, jeśli będziemy stosować się do drakońskich restrykcji epidemicznych. Dzień w dzień mówiono nam, że "dystans, dezynfekcja, maseczki” przeprowadzą nas suchą nogą przez morze zakażeń do epoki zbawczej szczepionki. I wtedy "pokonamy koronawirusa”. No dobrze -  tyle, że premier (zapewne przez roztargnienie) zapomniał dodać, że szczepionka niczego od razu nie rozwiązuje i "dystans, dezynfekcja, maseczki” pozostanie z nami najmniej ponad dwa lata.


Ale ten mega optymistyczny wariant jest i tak błędny. Błąd zawiera się w kompletnej niewiadomej czasu działania szczepionki, o którym nie wie nikt - nawet producenci szczepionki. Rożni eksperci i pseudoeksperci podają ów czas w widełkach od 3 miesięcy, do około roku, gdzieś doczytałem się skrajności mówiącej o trzech latach. OK, niech to będzie półtora roku. Czyli nieuniknione jest, że oprócz obsłużonej w połowie ( w najlepszym przypadku) kolejki szczepionych pierwszy raz ( oczywiście dwukrotnie) , powstanie druga kolejka chętnych do ponownego zaszczepienia na następne półtora roku. Później oczywiście następna kolejka i następna i tak w kółko. Absurd, nie pisząc już nawet o wariantach "gorszych", czyli takich, w których działanie szczepionki jest krótsze niż zakładane przeze mnie półtora roku. Przy kilkumiesięcznym działaniu sens szczepień jest zerowy - kompletnie absurdalny. Powstaje pytanie: jakie w tym wszystkim ma znaczenie, że jacyś tam celebryci na czele z Jandą zaszczepili się poza kolejką?


Żadne, ponieważ narracja o końcu pandemii z powodu szczepionkowego dobra jest fikcją, żeby nie napisać wprost: jest KŁAMSTWEM. Pandemia zniknie (zatem zapewni powrót do normalności) wtedy tylko, kiedy nastąpi jeden z następujących warunków:
-  samoistna "śmierć" koronawirusa SARS-COV-2.
-  uodpornienie się ludzi na tego wirusa.
-  pojawienie się sprawdzonej i skutecznej "na zawsze" szczepionki lub lekarstwa na COVID 19.
-  wycofanie się rządów z covidowej narracji i zdjęcie wszelkich restrykcji.


Od razu chyba możemy odrzucić punkt ostatni - wiele wskazuje na to, że wszystkie działania wszystkich rządów służą tworzeniu nowego systemu totalitarnego, "wielkiego resetu", w którym  państwo w pełni kontroluje społeczeństwo i stara się nadzorować wszystkie aspekty życia publicznego i prywatnego. A wszystko to w imię covidowej ideologii, której podporządkowany jest cały aparat państwowy. I z tym właśnie mamy do czynienia. Covidowy totalitaryzm zakłada, że największym zagrożeniem dla ludzkości jest wirus powodujący śmiertelność na poziomie grypy (taki wskaźnik wykazały badania prof. Ioannidisa z Uniwersytetu Stanforda). Nawiasem pisząc, ciekawe gdzie podziała się nasza stara, poczciwa grypa w tym sezonie, bo WHO oświadczyła właśnie, że “praktycznie nie ma przypadków grypy na półkuli południowej“ i jeszcze nie znalazła odpowiedzi na ten fenomen. Covidowa ideologia mówi natomiast, że trzeba zatrzymać tego wirusa za wszelką cenę, a więc każde działanie jest uprawnione. Nawet jeśli niszczy się gospodarkę, służbę zdrowia, edukację, relacje społeczne i prowadzi do gwałtownego wzrostu liczby zgonów. W myśl tej ideologii i przy pomocy bezprawnych działań, ignorujących zapisy ustawy zasadniczej, władza poddała nas drakońskim rygorom, a teraz przechodzi do etapu segregacji, której podstawą będzie szczepionka i cały zbiór absurdów w procesie "wyszczepiania".


Ów totalitaryzm w zasadzie przekreśla też punkty wcześniejsze - ponieważ żaden z nich nie służy covidowej ideologii. Przecież nie na próżno wyprodukowano eksperymentalny preparat genowy ( zwany szczepionką), którego przyjęcie będzie potwierdzane kodem QR. Stanie się to zapewne podstawowym dokumentem umożliwiającym życie w "nowej normalności", czyli  ingerencję władzy we wszystkie dziedziny życia. Jeśli myślicie, że uda się Wam to obejść poprzez jakieś fikcyjne zaświadczenia i fałszywki, to od razu uprzedzam, że władza podciągnie to pod stwarzanie zagrożenia epidemiologicznego, a za to grozi kara pozbawienia wolności do lat ośmiu. I co wtedy? Będziecie ryzykowali pójściem do pierdla?


Nie wiadomo, jakie jeszcze pomysły przyjdą władzy do głowy, żeby zmusić opornych do udziału w tym eksperymencie. Pewne jest natomiast, że będziemy bombardowani propagandą, w której po raz kolejny obieca się nam, że "razem pokonamy pandemię” jeśli wszyscy przyjmą szczepionkę. Tylko pamiętajcie:  to potrwa mniej więcej tyle, ile trwała II Wojna Światowa,  w kolejce nosimy maseczki, a odzywki "pan tu nie stał" nie mają żadnego znaczenia.


                                                                                                                                                                                                



Wykop Skomentuj72
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości