W okopie rozsądku
Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz. /Gandhi Mahatma/
131 obserwujących
575 notek
1297k odsłon
  3589   2

Nowy Ład czy New Deal?

Prawo i Sprawiedliwość wdraża Nowy Polski Ład. W pakiecie rozwiązań, który ma być "merytorycznie gotowy w 95 proc.", znajdują się pomysły gospodarcze, ale też kolejne inwestycje czy projekty wsparcia dla rodzin. Nowy Ład został po raz pierwszy zapowiedziany przez wicepremiera i prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego w miniony czwartek. W rozmowie z telewizją "wPolsce.pl" polityk mówił o "ambitnych i daleko idących" planach na działania prorozwojowe i prospołeczne.  Plan zawiera pomysły na gospodarkę, inwestycje oraz projekty wsparcia dla rodzin. Nowy Ład ma objąć między innymi edukację, cyfryzację, służbę zdrowia, rozwój, infrastrukturę, planowanie przestrzenne czy mieszkalnictwo.

Co kryje się za terminem Nowy Ład? Nie jest to na pewno nazwa przypadkowa, bo chociaż oznacza - chciałoby się napisać - wreszcie jakiś sensowny ruch PiS w kierunku wyjścia z marazmu, to ani historycznie, ani sytuacyjnie nie jest czymś nieznanym. Można napisać, że nihil novi : wystarczy przypomnieć Franklina Delano Roosevelt'a , który w latach 1933-1939, podjął działania mające na celu poważne zmiany gospodarcze i głębokie reformy w przemyśle, rolnictwie, finansach, wodociągach, pracy i mieszkalnictwie, znacznie zwiększając zakres działań rządu federalnego. Ten krajowy program administracji Roosevelta nazwano New Deal. Europejskim odpowiednikiem New Deal był okres rządów NSDAP w Niemczech, uznawany ( nie do końca słusznie) za czas odrodzenia niemieckiej gospodarki. W gospodarczych koncepcjach nazistów i samego A. Hitlera, była bardzo silnie zakorzeniona idea narodowej jedności i podporządkowania państwu. Typowy dla nazistów kolektywizm oddziaływał na stosunki ekonomiczne. Mimo istnienia własności prywatnej narodowi socjaliści nie myśleli o rynku w kategoriach wolnościowych. Dostrzegali całość, która choć składa się z wielu elementów, pracuje na rzecz wspólnego dobra, a więc dobrobytu państwa i narodu. Ograniczenia nałożone na przedsiębiorców opierały się na systemie antywolnościowych regulacji prawnych oraz nieformalnych nacisków ze strony rządzącej partii. Roosevelt zresztą  nie ukrywał swojego zachwytu ideologiami: faszyzmem, nazizmem czy komunizmem.


Nowy Ład idealnie wpisuje się w założenia tzw. Wielkiego Resetu -  którego agenda jest oficjalnie opublikowana w dokumentach Światowego Forum Ekonomicznego oraz ONZ, które przyjęło właściwie tylko inną nazwę i znane jest jako Agenda 2030. Publikując cykl notek o Wielkim Resecie, przytoczyłem wypowiedź premiera Morawieckiego, który w Wigilię Bożego Narodzenia 2020 powiedział: "Nadchodzi czas na nowy ład. Wchodzimy w czas przebudowy świata. Przebudowy najgłębszej od 30, a może nawet od 80 lat. Widzimy, że sytuacja jest dynamiczna – ekonomiści, którzy jeszcze w kwietniu–maju zastanawiali się, czy będziemy mieli do czynienia z V-kształtnym, U-kształtnym, W-kształtnym czy L-kształtnym odbiciem, gremialnie się mylili. Odbicie po koronawirusie przyjmie kształt litery K. To dlatego, że niektóre branże znakomicie rosną nawet mimo epidemii, a może nawet na skutek epidemii, a inne są bardzo mocno poturbowane. Przemysł w Polsce rozwija się nadal w dobrym tempie. Apple, Amazon czy Microsoft notują gigantyczne dochody i wyceny. Architektura społeczna i gospodarcza będzie ulegała głębokiej zmianie. Teraz trzeba pomyśleć o tym, jak świat może wyglądać za dwa, pięć, dziesięć lat, i przystosować procesy legislacyjne i inwestycyjne do tego świata. Cel to sprawić, by Polska odnalazła się w tym świecie jak najlepiej".


Po dwóch miesiącach te słowa nabierają zupełnie nowego wymiaru. Dużo bardziej jasnego i wyraźnego. Kluczowe są słowa o rozwoju gospodarczym w kształcie litery "K" -  to przecież wyraźnie oznacza upadek niektórych branż i przebudowę struktury gospodarczej. Jak dalece? Nie wiadomo, ale pewne jest jedno: nie zdecydują o tym "niewidzialne" siły wolnego rynku, ale regulacji dokona arbitralnie rząd. To przecież rząd wprowadził i nadal utrzymuje obostrzenia niszczące polską gospodarkę. Wreszcie: to rząd wyda pieniądze, by dotować poszczególne jej sektory. Inna sprawa, że decyzje w tej sprawie w dużej mierze zapadły w Brukseli. To tam postanowiono, przy aprobacie Morawieckiego, na co wydane przeznaczone zostaną euro wpompowane do tzw. Funduszu Odbudowy. Przypomnę, że samo mówienie o odbudowie jest sporą manipulacją, bo chodzi nie o rekonstrukcję tego, co ucierpiało w wyniku pandemii. Unia ani myśli  koncentrować się na tym, by pomóc szewcowi, który padnie, wspierać krawca, fryzjera, właściciela baru, gospodarstwa agroturystyki, firmy transportowej, kwiaciarni czy osiedlowego sklepu z mydłem i powidłem. Gigantyczne środki idą  na "transformację klimatyczną i cyfrową” oraz na "zrównoważony rozwój". Wątpiących odsyłam do wypowiedzi unijnych dygnitarzy i oficjalnych unijnych dokumentów, które są tożsame z dokumentami World Economic Forum i Agendy 2030. 

Lubię to! Skomentuj191 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka