Widzę, słyszę, myślę...
Mieszkam w Poznaniu. Jestem Polakiem.
152 obserwujących
733 notki
1600k odsłon
  5754   7

Z deszczu pod rynnę, czyli ratujmy co się da


Na koniec temat żydowskiej tresury. Szef izraelskiej dyplomacji Jair Lapid: "Izrael będzie bastionem chroniącym pamięć o Holokauście oraz godność ocalałych z Holokaustu i ich własność”, wspomniał też, iż: "polskie prawo jest niemoralne”.  Morawiecki:  "Tak długo, jak będę premierem, tak długo Polska na pewno nie będzie płaciła za niemieckie zbrodnie. Ani złotówki, ani euro, ani dolara”. Opór wzmogą kolejne oświadczenia izraelskiego rządu. Jeśli wzbudzą w Polsce rosnącą falę nastrojów antysemickich, a wzbudzą, bo sam mam ochotę jakiegoś Żyda strzelić w papę, tym gorzej dla nas, bo jako potencjalny płatnik będziemy się dodatkowo kompromitowali w oczach światowej opinii publicznej. W tej rozgrywce najbliższy sojusznik Izraela, jakim są Stany Zjednoczone, już wziął na siebie rolę negocjatora i jednocześnie "dobrego policjanta”. I tu jest większe niebezpieczeństwo niż żądania Izraela. Trudno bowiem poszukać kraju potrafiącego skuteczniej używać narzędzi dyplomatycznych do łamania oporu innych państw od Stanów Zjednoczonych. Jak potrafią przeczołgać "sojusznika", który się wygłupił samobójczym pociągnięciem, pokazał dwa lata temu krótki, acz bolesny i pokazowy łomot urządzony rządowi PiS za idiotyczną ( chociaż słuszną) nowelizację ustawy o IPN. Teraz rzecz jest poważniejsza, bo wstępnie idzie o 60 mld dolarów. Na tyle Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego (WJRO) w 2015 r. wyceniała polskie należności. Tymczasem Polska bardzo potrzebuje militarnej opieki USA - przynajmniej w kwestii ochrony przed zakusami Rosji. Nie bez znaczenia są także dostawy amerykańskiego gazu. O wsparciu w oporze przeciw presjom wywieranym przez Unię można już zapomnieć.


Dawna Rzeczpospolita, w czasach większych słabości regularnie opłacała haracz chanowi Tatarów lub sułtanowi Turcji. W zamian ci odstępowali od najazdów i odkładali mordowanie Polaków na później. Dziś, w presji wywieranej przez organizacje żydowskie, Izrael oraz USA, to spełnienie żądań niczego Polsce na dłuższa metę nie daje. Jest bardzo mało prawdopodobne, żeby Stany Zjednoczone zrezygnowały całkowicie z wojskowej obecności w naszym rejonie Europy. Wówczas wyrzekłyby się jednego z ważniejszych narzędzi nacisku na Rosję. Wypłacenie "haraczu” nie zapewni też dobrych, partnerskich relacji z Państwem Żydowskim. Obecnie bliskie relacje z Izraelem są Polsce coraz mniej do czegokolwiek potrzebne. Państwo Żydowskie uwikłane w nierozwiązywalny konflikt z Palestyńczykami, znienawidzone przez świat Islamu, traktowane jest w Europie Zachodniej jako problem, od którego szybko odcinają się wszystkie rządy. Poza tym po tej jednej kapitulacji z czasem przyszłyby  kolejne. Wniosek? Niech spadają na drzewo. Co znaczy, że polska dyplomacja musi się wreszcie nauczyć, że będąc słabym, trzeba i być asertywną i umieć zręcznie lawirować. Oberwanie mokrą szmatą w twarz trzeba wliczyć w koszta, można nawet dać to i owo komuś na odczepne, ale nie można dawać wszystkiego każdemu co tylko coś zechce. W ZSRR był taki minister spraw zagranicznych, który nazywał się Andriej Gromyko. Nazwano go "Mister Niet", bo ciągu pierwszych 10 lat istnienia ONZ, użył prawa weta 79 razy. Daleki jestem od wzorowania się na ZSRR, ale chętnie zobaczyłbym takiego "Mister Niet" w polskiej dyplomacji.

Bez takiej postawy możemy zwinąć Polskę i wysłać kurierem hiszpańskiej wariatce. Niech sobie to rozwija i się z tym męczy. 
 

Lubię to! Skomentuj280 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka