Około 4:40 w centrum Olsztyna było słychać wybuchy i wystrzały. Nieznani napastnicy, prawdopodobnie uzbrojeni, przejęli budynki Urzędu Wojewódzkiego, Urzędu Miasta, Policji i inne ważne budynki administracji publicznej. Nad gmachamami urzędów powiewają dwie flagi: rosyjska oraz nieznana dotąd flaga z napisem "Autonomia Olsztyńska". Przy czym rosyjską zawieszono tam zamiast polskiej...
Uzbrojeni ludzie, którzy opanowali siedziby władz, określają się jako "przedstawiciele samoobrony rosyjskojęzycznych obywateli Mazur". Świadkowie mówią, że napastnikami są mężczyźni w mundurach, ale bez oznakowania, pozwalającego ich zidentyfikować. Podobne zdarzenia odnotowano też w Elblągu, Ełku i Suwałkach.
Spokojnie - powyższy opis jest wytworem wyobraźni niżej podpisanego. Czy jednak jest to opis zupełnie nieprawdopodobnej sytuacji? Kalejdoskop wydarzeń związanych z wojną na Ukrainie, ich wręcz geometryczny postęp, nakazują całkiem poważnie taki, lub podobny scenariusz rozważyć.
Dziś, po mniej więcej roku od aneksji Krymu, wiemy już na pewno, że
- Władimir Putin dosłownie po trupach gotowy jest osiągać cele, które sobie stawia. W dodatku wszystko co robi, robi z niesamowitą konsekwencją, zawsze według ściśle precyzyjnego planu, wyprzedzajacego o kilka ruchów reakcje Europy, USA i słabych władz w Kijowie. Można przyjąć za pewnik, że każde działanie ugruntowane jest głęboką wiedzą o ewentualnych kontrakcjach wobec Rosji. Innymi słowy Putin wie, że - przepraszam za kolokwializm - wszyscy mogą mu skoczyć.
- Europa jest słaba i podzielona. Wizję "Stanów Zjednoczonych Europy" można śmialo odłożyć na półkę z bajkami o Kopciuszku i krasnoludkach. Liczy się zysk, zysk i jeszcze raz zysk - głównie dla Niemców, niepodzielnie władających Europą. To, co Niemcom nigdy nie udało się militarnie, udało się gospodarczo i finansowo. Idealistyczno - propagandowa papka, jaką karmi się się gawiedż nie tylko w Polsce, nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek wartościami - poza interesem finansowym. Nie ma woli - i jej nie będzie - oraz nie ma takiego powodu, żeby całkowicie izolować Rosję gospodarczo, bo to straty, na które nikt z "mocnych" nie chce i nie może sobie pozwolić. A tzw. sankcje? Cóż... może lepiej tego nie komentować.
- Widać już dobrze, gdzie na planszy tej wielkiej gry jest Polska. Ponieważ robimy za murzynów Europy, którym niestety trzeba jeszcze dawać michy ryżu, nasza rola jest żadna, Null, zero - i to pomimo tego, że wojna jest tuż, tuż za naszą granicą. Doskonale to zresztą dokumentuje "rola" Tuska, jaką mu w tej grze wyznaczono. "Prezydent Europy" przypomina "Wąskiego" z "Killera" - dostał polecenie : - Wąski do budy i w budzie siedzi. Za wysokie progi... Na razie jeszcze wizja przedstawiona na początku notki jest zupełnie abstrakcyjna, ale skoro Angela Merkel do spółki z Hollandem, bez zmrużenia powiek sprzedaje Ukrainę, to kto zagwarantuje, że w następnym kroku nie sprzeda Polski? Nie wierzę tylko w dwie rzeczy: w szpicę NATO, która jest propagandową brednią wymyśloną na potrzeby rządu PO i prezydentury Komorowskiego, oraz w to, że jakikolwiek żolnierz NATO zechce "umierać za Gdańsk" . Pamiętajmy o roku 1939 - czy to naprawdę niczego nas nie nauczyło? A nasza armia? No bądźmy poważni....
- Nie liczmy też na USA - Barack Obama to - delikatnie pisząc - najbardziej "miętki" prezydent Stanów Zjednoczonych w historii. Ronald Reagan wciągnąłby go nosem, nawet tego nie zauważając. Jankesi zresztą mają dość kłopotów na Bliskim Wschodzie. Polska? A gdzie to jest?
Gdyby - co nie daj Boże - taki tragicznyscenariusz z początku notki się urzeczywistnił, to wlaściwie wiadomo, co byłoby dalej. Niekończące się deklaracje, protesty, granie na zwłokę, negocjacje i poklepywanie po plecach - "jesteśmy z wami" Może nawet odbyłby się jakiś marsz poparcia pt. "Wszyscy jesteśmy Polakami".
Może, ponieważ marsz głupoty dla zabitych rysowników wyznaczył pewne standardy "zachodu" - obrzydliwy tygodnik liczy się bardziej, niż tysiące zabitych, rannych i cierpiących w Doniecku, Mariupolu i Donbasie.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)