Blog
z odmętów szaleństwa :-)
kemir
kemir optymistyczny sceptyk
31 obserwujących 270 notek 369594 odsłony
kemir, 24 października 2018 r.

Prezesie, czy na pewno zwyciężymy?

4012 202 2 A A A

Wybory samorządowe to już historia, chociaż jeszcze długo każdy włos wyników wyborczych będzie dzielony na czworo. Jest w tym nawet element z pogranicza groteski, ponieważ zarówno Prawo i Sprawiedliwość jak i Koalicja Obywatelska, wszem i wobec ogłaszają, że wybory są dla nich zwycięskie. Obiektywna prawda leży oczywiście gdzieś po środku, cała reszta to propaganda i publicystyka,  od których trzeba się zwyczajnie odciąć. Wybory samorządowe to wszak  zupełnie inny wymiar niż wybory parlamentarne, jest zatem kompletnym nieporozumieniem przekładanie wyników tych wyborów na wymiary plebiscytu poparcia dla PIS i - analogicznie - dla koalicyjnego anty-pisu. Nigdy bowiem nie zdarzyło się tak, aby jakakolwiek partia miała lepszy rezultat w wyborach samorządowych niż w parlamentarnych, a PiS procentowo (w wyborach do sejmików) jest bardzo bliski wynikowi z wyborów parlamentarnych -  i to przy bardzo dobrych wynikach PSL, które - wg sondaży - ledwo się mieści w parlamencie. W porównaniu do wyborów sprzed czterech lat, PiS pozyskał około miliona nowych wyborców - to silny wzrost zwolenników, bo aż o 25 proc. Tymczasem PO w ogóle nie powiększyła swojego elektoratu. I choć połączyli się z Nowoczesną, odłamami lewicy, to wszystko wskazuje, że uzyskali na tym zero nowych wyborców. Można zatem mówić jedynie o obronie starych mateczników, a nie zdobyciu nowych. Ot, takie polskie status quo.

Rzecz jasna Pis dostało baty w dużych miastach, spektakularna jest klęska Jakiego w Warszawie i - rzecz jasna - z punktu widzenia PiS mogło być lepiej. Otrzymane wybatożenie w dużych miastach jest bolesne i nie powinno się wydarzyć w takiej skali. I właśnie skala batów każe wyciągnąć daleko idące wnioski przed wyborami do europarlamentu i Sejmu, ponieważ to nie jest tak, że PiS nie ma z kim przegrać i tak jak Fidesz na Węgrzech absolutnie zdominuje wszelką opozycję. Polskie społeczeństwo w wyborach staje się zupełnie irracjonalne. Jeśli zdecydowana większość głosuje na ludzi z wyrokiem, kombinatorów i ludzi związanych z mafiami wyrosłymi na ludzkiej krzywdzie, to znak, że ma rację Marzena Nykiel pisząc, iż " Warszawa, Poznań, Łódź czy Legionowo utrwaliły dziś najgorszy stereotyp Polaka - cwaniaka, złodzieja i kombinatora". Irracjonalność wyborców to jedno, ale PiS przed wyborczym maratonem ma o wiele więcej poważnych - moim zdaniem - problemów.


1. Dramatycznym wręcz problem PiS są ludzie - w sensie kadr związanych z partią. Przy czym nie chodzi mi wcale o medialnych frontmenów, chociaż to też problem, bo ile można grać wciąż tymi samymi kartami twarzami , ale o szerokie zaplecze kompetentnych fachowców lojalnych wobec partii. Siłą rzeczy nie ma w tym nic dziwnego, bowiem nie da się w dwa lata wyplenić układów utrwalonych w niby - państwie Tuska, którymi związano całe armie urzędników, biznesmenów i ludzi wpływowych - cokolwiek to pojęcie oznacza. Jako beneficjentów tych układów, trudno tych ludzi "nawrócić" i nakłonić do przejścia na jasną stronę mocy. Zatem - ludzi nie ma, a PiS bo opiera całą swoją strategię właśnie na konkretnych ludziach. Dramatyczny koniec sanacji w Polsce w 1939 r., w którym ekipa rządząca musiała stawić czoła wojnie na dwa fronty z dwoma wówczas najsilniejszymi państwami świata, był możliwy tylko dlatego, że stworzono system rządów dla osobowości formatu Józefa Piłsudskiego. Gdy jego zabrakło, system pozostał - brakowało jednak ludzi, którzy mieliby zdolności intelektualne dźwigać „garnitur” władzy po Piłsudskim. Dziś analogicznie jest w PiS. Jakie jest wyjście? Oprzeć strategię nie na ludziach, ale na procedurach. Co mam na myśli, doprecyzuję w innej notce, a na teraz posłużę się przykładem byłej minister Streżyńskiej. Była ona klasycznym przykładem zadziałania "procedury", czyli - nie jest "nasza", ale dostała zaufanie i swobodę w działaniu. I o to generalnie w tym chodzi - my ci ufamy, robisz swoje, oczywiście w granicach prawa i norm etycznych. Szkoda, że w jakimś momencie procedura przestała działać i ktoś w PiS sobie przypomniał, że Streżyńska nie jest "nasza". A komu dziś jest wiadomo, kto w rządzie Morawieckiego jest ministrem cyfryzacji? 


2. PIS - jak i większość społeczeństwa -  słusznie twierdzi, że III RP była szambem. Postkomunistycznym szambem. Miejscem, gdzie kariery robiły głównie skorumpowane szuje, ubecy i kapusie. Ale oto mieliśmy dwa rządy PiS, pierwszy z lat 2005–2007, drugi od 2015 r. I co? No i nic. Szambo nie wybiło.Okazuje się bowiem, że PiS okazuje się zadziwiająco wyrozumiały dla tych, których chroniła także III RP. Brak rozliczeń dowodzi raczej słuszności tezie zakładającej, że PiS nie chce ani pełnej lustracji, ani formalnego rozprawienia się z anarchizującymi środowiskami od totalnych począwszy, na LGBT skończywszy. Jarosław Kaczyński znacznie lepiej czuje się w kraju, w którym są haki i taśmy. Jest ku temu kilka powodów -  na PIS i jego samego nic nie ma, sterowanie hakami pomija zepsuty w III RP system sądowniczy oraz niweluje działania służb nieprzychylnych partii. Problem w tym, że społeczeństwo - nie tylko to irracjonalne - ma serdecznie dosyć haków i taśm.

Opublikowano: 24.10.2018 16:41. Ostatnia aktualizacja: 24.10.2018 20:44.
Autor: kemir
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Z mojego subiektywnego punktu widzenia jestem całkowicie obiektywny.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Bardziej idiotycznej notki na Salonie chyba jeszcze nie było. Bloger "oddany prawdzie i sprawom...
  • @JacekB Bardzo trafny komentarz, pod którym się całkowicie podpisuję. Pozdrawiam serdecznie!
  • @Lesnodorski Daj spokój @Lesnodorski, rozmowa  tym nadmuchanym miernotą, w kółko...

Tematy w dziale Polityka