z odmętów szaleństwa :-)
Kwestionowanie uczciwości wyborów to odmęty szaleństwa. /Bronisław Komorowski/
54 obserwujących
346 notek
623k odsłony
3935 odsłon

Polska po jesiennych wyborach

Wykop Skomentuj129

Wybory tuż, tuż właściwie - sierpień prawie z głowy, wrzesień to szkoła i prezydent Trump, no i stanie się to, na co czekam od dawna: koniec psychopatologicznej opozycji w obecnym kształcie i formie. Stawiam dolary przeciwko orzechom, iż stary układ peowsko-lewacko-komunistyczny dostanie srogie baty, po których nie pozostanie nic innego jak zbudowanie merytorycznego (programowego) "antypisu" od podstaw - z nowymi ludźmi, nowymi pomysłami i z nowym myśleniem o Polsce. Oczywiście pozostanie jakiś odłam paranoidalnych "totalsów", ale zostaną oni zmarginalizowani jako wstydliwy przykład głupoty i specyficznego antypolonizmu.


Dlaczego tak twierdzę? Nie jest tajemnicą - wszystkie badania na to wskazują - że polskie społeczeństwo jest centroprawicowe. Najwyżej tylko 30 proc. Polaków wyznaje lewicowe poglądy. Tak wygląda Polska i coraz bardziej otrząsająca się z lewactwa prawie cała Europa. Polityczne wahadełko przesunęło się na stronę prawą i taki mamy klimat. Platformiany break dance w stronę lewactwa, wspieranie coraz bardziej znienawidzonego ruchu LGBT oraz romans z towarzyszami, których rodowód wywodzi się z PZPR, było ( i jest) zakładaniem sobie sznura na szyję i balansowanie na chybotliwym krześle. Wypadek jest nieuchronny. Na dodatek widać, że połknięcie Nowoczesnej, traktowane początkowo jako sukces Schetyny, w rzeczywistości  wywołało sporą niestrawność, ponieważ a) Nowoczesnej pod kierownictwem Lubnauer ideowo jest bliżej do Biedronia, b) Nowoczesna to najbardziej radykalna partia w zacietrzewieniu "antypisem" w najgorszym wydaniu. Efekt? Dla nawet najbardziej oddanych wyborców Platforma przestała być partią wiarygodną. Dziś widać, że PO nie ma kompletnie pomysłu nie tylko na chwycenie jakiegoś wiatru w bezradnie łopocące żagle ale nawet na złapanie równowagi. Platformie od dawna brak instynktu samozachowawczego, wizji, a przede wszystkim przyzwoitości i pokory, z naciskiem na pokorę. Do tego należy dołożyć będące tajemnicą poliszynela wewnętrzne wojny o "koryto" i mamy obrazek przedstawiający paskudnych łajdaków wykopujących z paczki kumpla, kiedy okazało się, że już nie będzie przynosił cukierków i że prawie nikt go nie lubi. Liczy się kasa, "koryto", przywileje - bicie się z PiS na programy? A po co? Polska? A komu ona potrzebna? Przecież jest Berlin i Bruksela.


Tu jest druga część tezy, którą założyłem na początku notki. Polska jest bowiem wciąż łakomym kąskiem dla Niemców, którzy z rozrzewnieniem zapewne wspominają czasy, jak wystarczyło poklepać Tuska po plecach, a ten zawsze odpowiadał tak samo: ja, gut. Berlin mentalnie przyzwyczaił się do wydawania poleceń swoim marionetkom w Polsce, ale na dziś musi stawić czoło polskiemu rządowi, który ma inną wizję nie tylko stosunków bilateralnych, ale też inną wizję Europy  Rząd PiS bardzo szybko uwolnił się od niemieckiej kurateli i idzie dalej w swoich działaniach, czego - zapewne- ukoronowaniem będzie zmiana Konstytucji i umocowanie jej poza zasięgiem "timmermansów" i kapturowego, udającego prawną ostoję Unii TSUE. Niemcy już, a po październikowych wyborach tym bardziej, będą musieli przyjąć do wiadomości, że to, co było "se ne vrati" i należy z prawicową Polską zacząć inaczej rozmawiać i traktować jak partnera, a nie jak wasala. Ale nie jestem na tyle naiwny, żeby uwierzyć w dobre intencje Niemców - oni na pewno nie zrezygnują z Polski, przynajmniej nie na tyle, żeby pozwolić na pełną niezależność i suwerenność. Zatem wobec fiaska projektu Donald Tusk i PO ( z wariacjami) nie pozostanie nic innego jak stworzenie nowego projektu uwzględniającego realia i jednak - mocno zmienioną Polskę. Nie będzie to łatwe - słabość PO jest bez przesady ciężkim ciosem dla polityki niemieckiej w Polsce.


Paradoksalnie, zbudowanie na nowo "antypisu" w Polsce - rozumianego jako przeciwwagę dla hegemonii Prawa i Sprawiedliwości, może być dla rodzimej polityki ozdrowieńcze i de facto położyć kres klinczującemu duopolowi PiS -PO w obecnej formie. Historia pokazuje, iż polityczne efemerydy w Polsce nie mają szans - kiedyś Lepper i Giertych, potem Palikot, teraz Petru, Biedroń i Kukiz - wszyscy dzielą ten sam los szybkich wzlotów i szybkich upadków. Wniosek jaki się nasuwa jest taki, że Polacy nie chcą rewolucyjnych zmian, które zazwyczaj wynikają z trzech powodów: rewolucji społecznej, wielkiego rozczarowania istniejącą sceną polityczną i gwałtownego kryzysu gospodarczego. Na nic takiego w Polsce się nie zanosi, nie ma ani jednego powodu, żeby poważnie zaufać jakiejś nowej partii. Duopol zatem zostanie i zostać musi - rzecz tylko w tym, żeby był to duopol konstruktywny: jedni rządzą, drudzy nie sabotują rządzących, ale konkurują programowo i tworzą pozytywną opozycję, współpracującą z rządzącymi tam. gdzie cele są tożsame i ponadpartyjne. Duopol nie musi oznaczać kontynuacji głosowania wciąż na te same partie polityczne czy tych samych kandydatów, oznaczać raczej powinien dążenie do ciągłego doskonalenia systemu politycznego i normalną wymianę kadr - także w PiS.

Wykop Skomentuj129
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka