22 obserwujących
137 notek
139k odsłon
2370 odsłon

Niski chwyt

Wykop Skomentuj106

Do tej pory unikałam tematu kampanii wyborczej. Nie ma też zamiaru przekonywać do głosowania na tego czy innego kandydata, bo nie jestem dobra w przekonywaniu. Wobec jednej sprawy nie mogę przejść jednak obojętnie, bo zastosowano moim zdaniem chwyt bardzo perfidny. Media społecznościowe (i te główne też) obiegła wiadomość, że oto urzędujący prezydent ułaskawił pedofila. Wiadomo, żadne przestępstwo nie budzi takich negatywnych emocji jak przestępstwa seksualne wobec dzieci. Słysząc o ułaskawieniu pedofila odruchowo sprawdzamy gdzie są nasze dzieci (lub młodsze rodzeństwo, wnukowie, czy dzieci naszych przyjaciół), bo oto potwór wyszedł z klatki. A tu w dodatku potwora wypuścił prezydent ubiegający się o drugą kadencję.

Gdy jednak zapoznamy się z informacją bliżej (nie wszyscy to robią) to okazuje się, że trochę tak jak w starym kawale o samochodach rozdawanych na Placu Czerwonym w Moskwie.  Wyjaśnienie można przeczytać między innymi tutaj:

https://fakty.interia.pl/polska/news-andrzej-duda-ulaskawil-pedofila-kancelaria-prezydenta-wyjasn,nId,4586469

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/andrzej-duda-ulaskawil-pedofila-kancelaria-prezydenta-wyjasnia/82x108c

https://natemat.pl/313443,duda-ulaskawil-pedofila-prawnik-wyjasnia-dlaczego-nie-jest-to-oczywiste 

(Po tym jak jeden z Czytelników zarzucił mi, że cytuję Fakt dodałam jeszcze dwa inne linki - wszystkie cytują wyjaśnienia prezydenta. Dwa pierwsze również Kancelarii Prezydenta, a NaTemat, portal zasadniczo nieprzychylny Prezydentowi Andrzejowi Dudzie, również przyznaje, że zdanie "ułaskawił pedofila", bez podania całego kontekstu, wprowadza w błąd.


A więc po kolei: na czym polegało ułaskawienie? Czy faktycznie pedofil za sprawą prezydenta znalazł się na wolności? Otóż nie. Wiele ułaskawień nie dotyczy skrócenia kary, lecz skrócenia innych środków karnych. W tym przypadku przestępca odbył karę w całości, a ułaskawienie polegało na zakończeniu zakazu zbliżania się do ofiar przestępstw. Ofiarami była jego małoletnia wówczas, a obecnie dorosła córka, którą (gdy była jeszcze małoletnia) doprowadził do "poddania się innej czynności seksualnej" oraz żona nad którą się znęcał i doprowadził do uszkodzenia jej ciała, którego skutki trwały nie dłużej niż 7 dni. To 7 dni jest o tyle istotne, że w takiej sytuacji ściganie sprawcy następuje na wniosek pokrzywdzonego, gdyby okres niesprawności był dłuższy ściganie odbywałoby się niezależnie od decyzji osoby pokrzywdzonej, czyli z oskarżenia publicznego. Oczywiście pierwsze przestępstwo ścigane jest z oskarżenia publicznego. 

Sprawcę skazano za te przestępstwa na karę więzienia, a dodatkowo sąd orzekł zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych. Nie wiem na jak długo wydany został ten zakaz, ale skazany przeszedł terapię (był uzależniony od alkoholu i zapewne pod jego wpływem dopuścił się tych okropnych (to nie ulega wątpliwości) przestępstw. Po latach żona i córka (już dorosła) przebaczyły oprawcy i same wystąpiły o zniesienie zakazu. Napisały wniosek o ułaskawienie, które miało polegać na skróceniu okresu zakazu zbliżania się. Wniosek został pozytywnie zaopiniowany przez kuratora oraz sąd i prokuraturę. Opinie te są o tyle ważne, że ktoś mógłby podejrzewać, że sprawca wymusił na ofiarach napisanie wniosku. Nie mógł jednak wymusić na kuratorze ani tym bardziej sądach czy prokuraturze. Przy zgodnej opinii pokrzywdzonych, kuratora, sądów i prokuratury prezydent nie mógł wydać innej decyzji jak przychylić się do wniosku. To znaczy prawnie mógł, ale nie byłaby to decyzja racjonalna.

Nawet jeśli ktoś ma inne zdanie w tej sprawie i uważa, że sprawca przestępstw seksualnych wobec dzieci nigdy nie powinien opuścić więzienia - nie ma prawa winić prezydenta, gdyż to nie on zadecydował o wypuszczeniu (kodeks karny nie przewiduje tu zresztą kary dożywocia), a decyzja o zakończeniu zakazu zbliżania się w żaden sposób nie zwiększyła ryzyka dla potencjalnych ofiar.

Tak więc użyta zbitka "ułaskawił pedofila" jest chwytem wyjątkowo niskim i żałosnym niezależnie od tego jak oceniamy  samą decyzję o zakończeniu środka karnego. Jest to w dodatku chwyt perfidny, bo nie można go zaskarżyć sądownie. Ułaskawienie istotnie miało miejsce, a sprawca być może nie jest pedofilem w sensie klinicznym, ale dopuścił się czynów pedofilskich, więc określenie "pedofil" uznano by za zwrot publicystyczny. Za takowy zapewne uznano by też zwrot "obrońca pedofilów" (taki hashtag pojawił się już nawet na Twitterze), choć sugeruje, że chodzi o więcej niż jednego przestępcę, a tu był tylko jeden.

Choć sądownie sprawa może być niemożliwa do udowodnienia, głoszenie półprawdy, upowszechnianie zbitek językowych sugerujących inny przebieg wydarzeń niż mający faktycznie miejsce jest tak naprawdę kłamstwem. Podam przykład: jeśli powiemy, że ktoś zdjął z półki sklepowej butelkę wódki, a nie dodamy, że przyniósł ją do kasy i zapłacił - sugerujemy, że człowiek ten jest złodziejem, co będzie kłamstwem. Kłamstwem pozostanie, nawet jeśli będziemy  tłumaczyć, że kupujący wprawdzie zapłacił, ale nie powinien był trzymać butelki w ręce, tylko powinien był wziąć koszyk czy wózek - oskarżenie o kradzież tak czy owak jest bezpodstawne. Podobnie nie zmienia istoty rzeczy (faktu bezpodstawnego oskarżenia o sprzyjanie pedofilom) wyjaśnianie, że skoro sprawca wcześniej łamał zakaz zbliżania się to nie powinno dojść do nagradzania go zniesieniem zakazu. Nie wdając się w meritum sprawy (dla mnie najistotniejsza jest opinia ofiar, ale ktoś ma prawo mieć inne zdanie) przyznać trzeba, że tego typu "uchybienie" to jednak sprawa o wiele mniej poważna niż "obrona pedofilów".

Wykop Skomentuj106
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka