Olewator Olewator
68
BLOG

Czarodziejowi stuknęła 40-stka.

Olewator Olewator Kultura Obserwuj notkę 1

Wizyta w wielkiej sieciowej multimediarni, to dla mnie zawsze jakaś tam przyjemność. Pomimo tego, że właściwie dokładnie wiem czego się tam spodziewać - sieki dla mas. Bo aby znaleźć coś wartościowego do czytania, to odwiedzić trzeba księgarnię. Podobnie jest z rozrywką polegającą na oglądaniu filmów wielkoekranowych. Tu można wybrać między kinem a multipleksem.
W takim na przykład Wrocławiu - mamy dwa kina i już chyba ze cztery multipleksy. Kino od multipleksu różni to, że w kinie możemy obejrzeć film, a w multipleksie sprzedadzą nam, za 17 PLN na półtorej godziny, klimatyzowane miejsce siedzące do konsumpcji popcornu i coli, a jako bonus coś tam się jeszcze rusza na ekranie, a w dodatku stereo jest i z redukcją szumów Dolby.

Aby we Wrocławiu oglądać filmy, a nie korzystać z usług multipleksu - trzeba być koneserem. Oznacza to np. w konkretnym przypadku kina Lwów, podwyższoną odporność na wychłodzenie organizmu (średnie temperatury zimą są o około 5 st. C niższe niż na podgrzanej silnikami i spalinami ulicy Hallera).

Trzeba też posiadać niejaką odporność na zapach kozy.

Czego by nie gadać - Lwów to jest kino dla ludzi z charakterem, czyli między innymi tych, którzy nie ustawią się w najblizszych dniach o północy w kolejce, aby wziąć udział w spontanicznym, wspartym od strony marketnigowej kwotą tryliarda dolarów show powitania 473 części powieści o młodym czarodzieju, zapowiadaną intensywnie w odwiedzonej przeze mnie multimediarni.

Młody czarodziej ma już wprawdzie około 40-stu lat, gdyż tak by to wynikało z biegu powieściowej czasoprzestrzeni, ale książka nadal adresowana jest do 10-latków, gdyż podobno jądra jeszcze bohaterowi nie zstąpiły, a jego mugol ma nie więcej niż 5 cm. I tak już będzie podobno do końca, gdyż - co zresztą słuszne, scenarzyści tej bajki wyszli z założenia, że w świecie dorosłych nie ma absolutnie nic pociagającego. Poza może wyrafinowanym seksem. Ale tego nijak w książce dla dzieci przemycić się jawnie i bez afery nie da. Choć w ubiegłym roku autorka miała ponoć publicznie zsugerować, że dyrektor szkoły magii, nobliwy starzec i czarodziej Dumbledore jest pedałem. Cóż takie mamy czasy postępowe. Utwór literacki, czy filmowy w którym nie wzmiankuje się o homoseksualistach - jest z góry skazany na medialną śmierć, gdyż sugeruje, iż twórca ma skłonność do płci przeciwnej, czyli jest homofobem. Proszę jak szybko opanowałem tę współczesną logikę szufladkowania :)

Poza wszechdostępnym multimedialnie czarodziejem, którego znów pokochają wszystkie dzieci, rzuciła mi się również w oczy postać znajomego osła, którego oderwano od Ogra, ale - jak zapewnia reklama - zabawa będzie równie dobra! Tym razem osioł będzie towarzyszem przygód zinfantylizowanej wersji don Kichote'a. Dostarczając bezbolesnej rozrywki dorosłym dzieciom. I ich potomstwu. Przemysł rozrywkowy teraz zajeżdżał będzie osła.

Żyjemy w takich czasach obiektowo-modularnych, że nawiążę do technologii komputerowych, gdzie operuje się już nie słowem, nutą, czy pociągnięciem pędzla, a całymi gotowymi postaciami, frazami, obrazami, które umieszcza się jedynie w innych sytuacjach i kontekstach. Niewielu jest tych, którzy mają śmiałości tworzyć od nowa i inaczej. A może po prostu nie ma ani siły ani wizji by coś stworzyć.

Dlatego też mimo wszystko warto założyć porządny zimowy himalajski ekwipunek wyprawowy i udać się do zimnego i śmierdzącego kina Lwów. Póki istnieje - aby rzucić okiem na filmy tych twórców, którzy liczą również na reakcję widzów, a nie jedynie miliony dolarów po premierze.

Olewator
O mnie Olewator

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura