"Dlaczego internet morduje indywidualność? Wasze pokolenie już ledwie myśli, a następne przestanie w ogóle... Wystarczy kliknąć i człowiek się wszystkiego dowie".
To bynajmniej nie cytat z Jarosława Kaczyńskiego. To wypowiedź niewątpliwego autorytetu w dziedzinie kultury - Jana Englerta, aktora, dziekana i rektora PWST w Warszawie.
Kilka miesięcy temu na potrzeby propagandy - międlono z uporem słowa Kaczyńskiego - o internautach, którzy pijąc piwko oglądają pornosy. Te słowa wielu ubodły maksymalnie, podobnie jak "wykształciuchy" Dorna. A to dlatego, że trafiały w sedno. Gros internautów, to bierna masa klikaczy. Bloggerzy, podcastowcy, cyfrowi fotograficy - są awangardą. 95% użytkowników to konsumenci, którzy od czasu do czasu - obżócom kogoś miensem na foróm jakiegoś portalu. Internet to dla nich trochę bardziej interaktywna telewizja. Osobiście uważam, że bliżej prawdy był tu Kaczyński, bo mimo wszystko - Internet jest znacznie bardziej wyrafinowanym i wymagającym medium niż telewizja - bo to właśnie TV, przez jednokierunkowość przekazu jest prawdziwym zabójcą indywidualności. Przez Englerta przemawia zwykły lęk przed zjawiskiem, które nie do końca pojmuje. Zjawiska niebezpiecznego - bo wbrew temu co sam mówi, odbiera wielkim gwiazdorom monopol na gwiazdorstwo. Pozwala ludziom z tłumu - dać o sobie znać. Nawet bez konieczności paprania się w warszawskich śmietankach.
http://wptv.wp.pl/wid,10095877,rozrywka.html




Komentarze
Pokaż komentarze