Wyobraźcie sobie Państwo, że zdarzają się już w Polsce ludzie, którzy kupują sobie stary samochód - bo lubią, a nie muszą. Jak jednak - się pewnie spodziewacie - należą oni do wąskiej grupy freaków, którzy kochają klasyki motoryzacji. Zapewne wielu z Was dojdzie do wniosku, że to szalone, ale tacy jak my - potrafią się oglądać, z zachwytem, za dobrze utrzymanym 126, czy 125P, nie mówiąc już o Syrenie 105 - "na chodzie".
Ja, jak zwykle będę dość lapidarny, bo myśl moja jest krótka. Wraz z ojcem nabyliśmy ostatnio fajny klasyk - Porsche. 1986 rok. Załatwiając - jak się okazało, z wielkimi problemami papierologię, uprawniającą temu pięknemu dziełu motoryzacji - jazdę po polskich drogach, które na dzień dobry, po wjeździe do kraju - z racji dość niskiego zawieszenia- pozbawiły go z wielkim hukiem kilku istotnych śrub z okolic wahaczy - używaliśmy terminu "zabytek".
"Kupiliśmy, mówimy - zabytkowy, 22 letni samochód"! Urzędniczyna popatrzył na nas z politowaniem. Nie bez racji, jak się okazało.
Weekendowa "RP" informuje, że średnia wieku samochodów na polskich drogach to 14 LAT!!!
Polskie przepisy dotyczące rejestracji pojazdów jako young, czy oldtimerów - pozostają w stosunku do reszty UE - w zupełnie innej czasporzestrzeni.
W Niemczech - dla przykładu, zarejestrować można jako zabytek auto mające - już bagatela 11 lat!
W Polsce za zabytek uznaje się auto mające lat 30. Mając więc auto z końcówki lat 70-tych, poruszacie się autem, które w naszym kraju, uznawanym za Tygrysa Europy - jest niemal NÓWKĄ!
Ja przeciwko temu protestował aż tak bardzo nie będę. Bo dzięki temu - sam mogę uważać się dopiero za ledwie wyrosłego ze szczeniactwa.
Pasuje mnie to, rozumicie...




Komentarze
Pokaż komentarze (6)