Grochem w płot
Grochem, bo bez skutku. W płot, bo niecelnie... bo co ja tam wiem.
0 obserwujących
2 notki
4859 odsłon
  4628   6

Kompromitacja Konfederacji. Zniewoleni przez własne idee

Konferencja koła Konfederacji w Sejmie. ©Andrzej Iwańczuk
Konferencja koła Konfederacji w Sejmie. ©Andrzej Iwańczuk
notkę przeczytasz w 4 minuty, ma 2 strony.

Meta, bo tak od października nazywa się władający Facebookiem konglomerat, usunął prężnie rozwijający się profil Konfederacji. Prężnie - bo zdążył zgromadzić niecałe 700 tysięcy polubień, deklasując konkurencję w social mediach (dla porównania aktualnie PiS ma 312 tys. a KO razem 451 tys. lajków). Konfederacja odniosła w socialach sukces, wkładała dużo pracy, by jej elektorat był na bieżąco, ponoć przychylny był jej też algorytm, ale nie to teraz jest najważniejsze.

Facebook podał za przyczynę tego bezdusznego bana naruszenia w związku z szerzeniem nienawiści i wreszcie w związku z dezinformacją na temat koronawirusa, jakiej miała się dopuścić. Popularna "Konfa" szła pod prąd, sprzeciwiała się zamrażaniu gospodarki, kwestionowała działanie szczepionek i masek. Treści, które szerzyła, na pewno mogły spowalniać proces szczepienia się naszej populacji. Tak uzasadniała swoją decyzję Meta: 

„Usunęliśmy stronę Konfederacji z powodu powtarzających się naruszeń naszych zasad dotyczących dezinformacji na temat COVID-19, a w szczególności fałszywych twierdzeń o tym, że maski nie ograniczają rozprzestrzeniania się choroby, że śmiertelność COVID-19 jest taka sama lub niższa niż grypy, a także że szczepionki na COVID-19 nie zapewniają żadnej odporności i są nieefektywne"

Ale nawet nie to jest najważniejsze, równie dobrze mogła to być zupełnie nieuzasadniona zachcianka tych bogatych na górze czy wypaczenie algorytmu, który codziennie blokuje i kasuje masę komentarzy i kont. Załóżmy, że tak właśnie było i że Konfederacja nic takiego nie zrobiła, a jak zrobiła, to że w ogóle nie było to złe. Załóżmy, że wcale nie zaakceptowała regulaminu zaczynając korzystać z serwisu dającego jej prezencję i forum.

Nie podoba się? To se zmień! (lub załóż własne)

Konfederaci dzielą się - co stale co jakiś czas widać np. w dyskusjach na Twitterze - na liberałów o żółtej jak flaga Gadsdena krwi, którzy kierują się wolnością na każdej płaszczyźnie i na narodowców tudzież monarchistów, czyli braunistów z KKP i Ruch Narodowy. Oni już stawiają coś ponad wolność, dobro narodu, w imię którego można by ujarzmić to i owo. Jednak coś ich łączy.
Jak będziesz skarżyć się na swoją pracę, że musisz w niej zapieprzać a szef stosuje kruczki jakie tylko może by obejść chroniące cię prawa pracownicze, albo w ogóle ich nie przestrzega, pracujesz za grosze, taki liberał powie Ci, żebyś zmienił pracę. Koronny argument, bo w końcu mamy rynkową gospodarkę i jest tyle firm to sobie zmień jak Ci nie pasuje. Albo w ogóle załóż swoją, to będziesz szefem i będzie cacy. Rynek zweryfikuje. Proste jak drut, prawda?
Wiadomo, że nie, ale przejdźmy dalej. Gdy z kolei powiesz narodowcowi, że coś nie pasuje Ci w państwie, które ma Cię chronić, powie "nie pasuje Ci? to sobie wyjedź!" Proste? No też nie.

I taką retorykę, jak na liberała przystało, przyjął poseł Konfederacji Artur Dziambor, który bronił korporacji, że mogą zrobić z forum, które udostępniają ludziom co im się żywnie podoba:

W temacie, jaki tu poruszamy, skupiamy się na tym ideowo liberalnym skrzydle "Konfy". Oni właśnie bronią wolnego rynku, że pracodawca może dbać o swoją firmę, wywalić co i kogo chce, a Ty komuchu, chcesz mu zabrać wolność! 

Wolny rynek mnie zweryfikował - to dosłownie komunizm

Ale gdy "poszkodowanymi" stają się oni, zapala im się lampka i coś zaczyna im nie pasować... Wtedy z liberałów wyłażą macki hipokryzji. Wtedy opluwają ideały, których wcześniej, gdy ich problem nie dotyczył, zaciekle bronili. Wtedy właśnie zaczyna się bunt przeciw złym korporacjom zaklejającym usta (w tym momencie pojawia się w moim sercu iskierka nadziei, że pójdą tą drogą na dłuższą metę). Wzbiera wtedy w liberałach taka frustracja, że określają działania wolnego rynku komunizmem.
Nie, nie wymyślam:image

Kto mnie zna, wie, że mam tendencje do antykapitalizmu - nie dziw więc, że pierwszy akapit tego fikołka naprawdę dobrze wygląda. Podpisałbym się. Prawdziwe salto mortale zaczyna się w drugiej części. Gwoli jasności, Parler był - i w teorii dalej jest, można na nim założyć konto - alternatywą dla monopolistów medialnych, gdzie ma panować brak cenzury i bezkresna wolność słowa. Po prostu nie przebił się mimo sporego potencjału i został zmiażdżony przez większe korporacje, które niezagrożenie stoją na wierchu branży mediów społecznościowych. Tak, zadziałał wolny rynek, zweryfikował go, jak mówią sami libertarianie, a potem przychodzi taka partia KORWiN i płacze, że to nie wolny rynek, tylko "komunizm ogromnych korporacji". Tego aforyzmu nie skomentuję, tylko Tobie, drogi czytelniku, pozostawię coś do dopowiedzenia. Tu jest miejsce na śmiech albo liczenie, ile IQ się właśnie straciło czytając te wypociny.

Lubię to! Skomentuj143 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka