onion13 onion13
374
BLOG

Czy grozi nam własne ACTA? Twórcy u Boniego

onion13 onion13 Polityka Obserwuj notkę 0

16 lutego Stowarzyszenie Filmowców Polskich wraz z innymi stowarzyszeniami twórców wystosowało list do premiera Donalda Tuska, który jest skargą na poczynania ministra Michała Boniego

 Artyści (m. in.:  Jacek Bromski, Leszek Dawid, Feliks Falk, Józef Hen, Agnieszka Holland, Jan A.P. Kaczmarek, Krzysztof Knittel, Krzysztof Krauze, Borys Lankosz, Zbigniew Libera, Magdalena Łazarkiewicz, Marcel Łoziński, Juliusz Machulski, Wojciech Marczewski, Jerzy Skolimowski, Michał Urbaniak, Andrzej Wajda, Henryk Waniek) przypominają, że szeroko pojętymi sprawami kultury, twórczości i jej upowszechniania powinien zajmować się minister kultury. "Od ponad roku jesteśmy świadkami gorszących sporów, w których urzędnicy MAC dezawuują stanowiska Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pomijają ekspertyzy prawne tego ministerstwa oraz ignorują wnioski z konsultacji społecznych, także tych, których sami są współorganizatorami" .

Chodzi im m.in. o przygotowywaną przez resort cyfryzacji ustawę o otwartych zasobach. Celem proponowanych regulacji jest udostępnienie zasobów kultury, edukacji i nauki wytworzonych za publiczne pieniądze. MAC jest też inicjatorem dyskusji na temat dostosowania regulacji prawnych do internetu, debata dotyczy m.in. możliwości zmian w prawie autorskim.

W liście twórcy podkreślają, że nie są przeciwnikami otwierania zasobów, ale rozwiązania proponowane przez MAC ignorują m.in. wyniki warsztatów konsultacyjnych prowadzonych przez resorty kultury i cyfryzacji, przepisy konstytucji, prawa międzynarodowego i europejskiego, zalecenia Komisji Europejskiej oraz "zasady zdrowego rozsądku". "Zmierzają do utworzenia państwowych molochów" .

 "Jest rzeczą niedopuszczalną, by w kluczowych dla polskiej kultury kwestiach, głównymi ekspertami i partnerami MAC byli przedstawiciele zagranicznych koncernów, które niczego dla polskiej kultury nie wytwarzają, a jedynie komercjalizują jej dorobek wyprowadzając zyski za granicę"(więcej)

 

Na ten apel odpowiedział dziś M. Boni," typową mową - trawą":

 

Szanowni Państwo,

W odpowiedzi na list reprezentantów środowisk kreatywnych do Premiera Donalda Tuska oraz kontrowersje pojawiające się w debacie publicznej wobec prac resortu administracji i cyfryzacji, apeluję o rzeczową i uczciwą debatę. Podzielam zdanie, że rola kultury dla rozwoju państwa jest niezwykle istotna. Ci, którzy na bieżąco śledzili moje zaangażowanie w sprawy istotne dla kultury jak Kongres Kultury czy Pakt dla Kultury wiedzą, że nie kończy się ono na słowach. Wierzę, że problemy można skutecznie rozwiązać, pod warunkiem wykazania woli współpracy i konstruktywnego zaangażowania wszystkich stron/../

 

Nie mam wątpliwości, że w tym dialogu dotyczącym otwartych zasobów, a także innych kwestii będą pojawiać się różnice zdań i spory. Rozwiązaniem nie jest jednak odmowa dialogu i okopywanie się na swoich stanowiskach. Istotą konsultacji społecznych jest wysłuchanie różnych racji, a nie przyznanie racji jednej ze stron. Odpowiedzialność za decyzję ponosi minister i to on musi ją podjąć.

Chcę podkreślić jeszcze raz: jestem otwarty na dialog z twórcami. Jednak to obie strony muszą chcieć rozmawiać – uczciwie, w oparciu o fakty. Do takiej rozmowy zapraszam,(całość)

Rozumiejąc intencje twórcow, dbanie o swój interes, o dorobek intelektualny, warto zastanowić się co ten apel niesie ze sobą i  jakie  na dzień dzisiejszy tworzy skutki.

Z projektu ustawy zniknął artykuł 12a, który miał zapewniać wyszukiwarkom wyłączenie odpowiedzialności. 

I to chyba najważniejszy wniosek z tego wszystkiego. Wyobraźmy sobie operatorów największych wyszukiwarek internetowych którzy mieliby cenzurować internet w poszukiwaniu "zakazanych"utworów.( Coś jak w Chinach czy w Iranie?) To jak Boni (nie)zna się na internecie i cyfryzacji, udowodnił już kilka razy. To że artyści (nie wszyscy, ale wielu) chcą się w ten sposób dorobić, też nie ulega wątpliwości. Nie sprzedają własnych utworów, bo nikt nie chce na to tracić pieniędzy. Za to będzie można portale podawać do sądów o odszkodowania. A to co raz znalazło się w sieci, jest nieodwracalne!

Wyszukiwarki działają według pewnych algorytmów których regulowanie odgórne może się przemienić w bardziej lub mniej jawną cenzurę. Po zablokowanych utworach artystycznych, zaistnieje pokusa na inne treści (przecież Boni jest też tym ministrem od "mowy nienawiści").  Może słowo "cenzura" zastąpi "ban"? Ładniej będzie brzmiało.Temu rządowi nie warto wierzyć w czyste intencje.

Tak więc, przy często szlachetnych intencjach artystów, możemy stracić to co najważniejsze w internecie - wolność myśli i poglądów.

P.S.

kalendarium prac nad UŚUDE:

i ....?

 
onion13
O mnie onion13

6 VI 2013 godz.20 Leming licznik działa od 2VI 2013 godz 14

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka