Opinia o świecie
Świat z mojej perspektywy
3 obserwujących
8 notek
11k odsłon
1996 odsłon

Biden stoi przed wyborem, a Trump chce przełożyć wybory

źródła zdj.: AP/New York Post
źródła zdj.: AP/New York Post
Wykop Skomentuj19

Koronawirus nie odpuszcza na 3 miesiące przed wyborami. Prawie 4,7 miliona przypadków zarażeń i ponad 143 tys. zgonów. Te liczby nie mogą napawać optymizmem. Jednak w amerykańskiej polityce "show must go on", trwa kampania wyborcza, która wielkimi krokami wchodzi w decydujący etap. Trwają przygotowania do konwencji wyborczych, na których Joe Biden oraz Donald Trump oficjalnie przyjmą rolę kandydatów na prezydenta. Jednak przed tym, Biden musi wybrać kandydatkę na wiceprezydenta, a Trump zastanawia się nad przełożeniem wyborów, które praktycznie jest niemożliwe, ale o tym później.

Najpierw Joe Biden, który (prawdopodobnie) w tym tygodniu ma przedstawić kandydatkę na wiceprezydenta. Kandydatkę, ponieważ podczas ostatniej debaty w prawyborach demokratów w marcu, były wiceprezydent obiecał, że nominuje kobietę na stanowisko wiceprezydenta. Do tej pory jedynie 2 kobiety starały się o ten urząd. Pierwsza była Geraldine Ferraro, która w 1984 roku stanęła u boku byłego wiceprezydenta w administracji Jimmy'ego Cartera, Waltera Mondale'a, który z kretesem przegrał z Ronaldem Reaganem. Druga była ówczesna gubernator Alaski Sarah Palin, wskazana przez republikanina Johna McCaina, który, tak samo jak Mondale, przegrał z kandydatem demokratów Barackiem Obamą. Jednak tym razem kobieta naprawdę ma szansę stać się wiceprezydentem, ponieważ Joe Biden wygrywa w sondażach, zarówno ogólnokrajowych, jak i tych najbardziej kluczowych, wahających się stanach, tj. Floryda, Arizona, Michigan czy Pensylwania. Pewnie ktoś powie, że Trump też może wskazać kobietę, nawet kilka miesięcy temu krążyły wieści, że Trump ma zamienić Mike'a Pence'a na Nikki Haley, byłą ambasador USA przy ONZ i gubernator Karoliny Południowej. Jednak to się nie stanie, bo już chyba 2 lata temu Trump zadeklarował, że Mike Pence będzie razem z nim walczył o reelekcję. Wracając do demokratów, lista kandydatek na kandydatkę jest tajna, lecz politolodzy i specjaliści od amerykańskiej polityki już dawno stworzyli taką potencjalną listę. Ja takim specjalistą nie jestem, dlatego chciałbym krótko przedstawić sugerowane przy "politycznych wyjadaczy" kandydatki.

Stacey Abrams

image
autor zdj.: John BAZEMORE / AP

W 2018 roku Abrams była blisko zwycięstwa i stania się pierwszą kobietą na stanowisku gubernatora Georgii oraz pierwszą czarnoskórą kobietą-gubernator w kraju. Obecnie jest twórczynią i szefową organizacji pozarządowej, która ma na celu walkę o równe prawa wyborcze, a zwłaszcza o zniesienie praktyki "voter suppression", która ma na celu odebranie części wyborców ich prawa do oddania głosu poprzez np. skomplikowane procedury. Właśnie taka praktyka miała być wg Abrams główną przyczyną minimalnej przegranej w wyborach. Dzięki niej sprawy dot. praw wyborczych stały się ważniejsze niż cztery lata temu. Jako wiceprezydent może być taką rzeczniczką na rzecz równości praw wyborczych. Bardzo aktywnie przekonuje do swojej kandydatury w mediach i w sztabie Bidena. Problem w tym, że Abrams nie ma dużego doświadczenia w krajowej polityce. Najwyższy urząd, jaki pełniła Abrams to liderka mniejszości w Izbie Reprezentantów Georgii, niższej izbie stanowej legislatury. Oczywiście miała swoje 5 minut, kiedy w 2019 roku prezentowała odpowiedź demokratów na orędzie o stanie państwa, ale to trochę za mało. Miała 2 razy szansę na start ogólnokrajowy. Proponowano jej start w prawyborach prezydenckich i start do Senatu, lecz w obu przypadkach Abrams odmówiła. Oczywiście nie chcę i nie będę mówić, że jest nic nie warta, ponieważ nie miała rozdziału w krajowej polityce. Sądzę, że jest tak silną i bardzo ważną osobistością, że w administracji Bidena na pewno znajdzie się dla niej poważne miejsce.

Tammy Baldwin

image
autor zdj.: Bill CLARK / AP

Demokraci wybrali Wisconsin jako miejsce konwencji, która odbędzie się za dwa tygodnie, a Baldwin jest senatorką z tego bardzo ważnego dla Bidena stanu. Wisconsin jest najbardziej konserwatywnym wśród tradycyjnie demokratycznych stanów, w których cztery lata temu Clinton przegrała z Donaldem Trumpem. I właśnie wybór Baldwin może dać Bidenowi więcej szans na odebranie Trumpowi tego stanu. Sama Baldwin tworzy historię. Jest pierwszą kobietą, która reprezentuje ten stan w Senacie, ale także pierwszą osobą, która otwarcie mówi o tym, że jest osobą homoseksualną. Wcześniej 14 lat zasiadała w Izbie Reprezentantów. Jest bardzo popularną osobą w skali stanu, w 2018 r. uzyskała reelekcję, zdobywając 55% głosów. Specjalizuje się w temacie służby zdrowia, a w kontekście koronawirusa i Medicare for All, czyli postulatu powszechnego dostępu do służby zdrowia, jest bardzo ważnym tematem w kampanii wyborczej. Sama Baldwin, w przeciwieństwie do Bidena, popiera postulat Medicare for All. Problem w tym, że jest osobą popularną w Wisconsin, ale mało znaną w skali kraju. Dodatkowo, gdyby została wybrana, zwolniłoby się jej miejsce w Senacie, a w 2021 r. mieszkańcy Wisconsin poszliby do przedterminowych wyborów, a Wisconsin, jeśli chodzi o Kongres, jest stanem wahającym się, a zwycięstwo Republikanów w potencjalnych wyborach przedterminowych spowodowałoby przejęcie kontroli w Senacie przez tą partię, bo najprawdopodobniej po tegorocznych wyborach będziemy mieli do czynienia z remisem 50 dla Demokratów, 50 dla Republikanów.

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka