Opinia o świecie
Świat z mojej perspektywy
2 obserwujących
6 notek
8465 odsłon
1877 odsłon

Kanada po wyborach. Słodko-gorzka pigułka dla Trudeau

autor zdj.: Carlo ALLEGRI/Reuters; Trudeau podczas powyborczego przemówienia w sztabie Partii Liberalnej
autor zdj.: Carlo ALLEGRI/Reuters; Trudeau podczas powyborczego przemówienia w sztabie Partii Liberalnej
Wykop Skomentuj39

"Four more years" - tak w poniedziałkowy wieczór cieszyli się zwolennicy Liberalnej Partii Kanady (LPC) premiera Justina Trudeau. Partia ta po raz drugi wygrała wybory, ale straciła większość w Izbie Gmin. Co to oznacza dla Kanady?

Tegoroczna kampania trwała tam 40 dni, ale wiele osób nazwało ją "najbardziej brutalną", "najbrudniejszą kampanią w historii Kanady". Tak naprawdę prekampania zaczęła się w lutym, kiedy dziennik "The Globe and Mail" ujawnił, że administracja premiera Justina Trudeau miała naciskać na ówczesną prokurator generalną Jody Wilson-Raybould, by ta przekonała prokuratorów, żeby zgodzili się na ugodę z SNC-Lavalin. Ta firma inżynieryjna była oskarżona o dawanie łapówek. Wilson-Raybould, która chyba na 2 tygodnie przed publikacją gazety została zdegradowana z funkcji ministra sprawiedliwości i prokurator generalnej na mało znaczącą funkcję ministra ds. weteranów, przyznała podczas przesłuchania w Izbie Gmin, że premier Trudeau i członkowie rządu naciskali na nią w sprawie SNC-Lavalin. Premier tłumaczył się, że chodziło o ochronę miejsc pracy w Kanadzie. Lecz komisja parlamentarna ds. etyki orzekła, że Trudeau naruszył zasady etyczne. To spowodowało gwałtowny spadek LPC w sondażach i wzrost opozycyjnej Konserwatywnej Partii Kanady (CPC). Skończyło się tym, że Wilson-Raybould wraz z koleżanką Jane Phillppot opuściły rząd i Partię Liberalną. Obie kandydowały teraz w swoich okręgach jako kandydatki niezależne.

Druga afera wybuchła we wrześniu, kiedy amerykański tygodnik "Time" opublikował zdjęcie z 2001 r., kiedy Justin Trudeau, wtedy pracujący jako nauczyciel w prestiżowej uczelni w Vancouver, podczas jednego z bali przebrał się za Aladyna i miał przyciemnioną twarz. Wielu polityków oskarżyło go o rasizm. Premier wielokrotnie przepraszał za to, mówił, że powinien wtedy wiedzieć, że tak nie wolno.

Praktyki blackface, yellowface, brownface były używane pod koniec XIX wieku podczas występów tzw. minstrel shows. Te praktyki odwoływały się do stereotypów nt. osób czarnoskórych. Są one uznawane za rasistowskie.

Wracając do Kanady, premier przekonywał, że nie ma już żadnych zdjęć, nagrań, z których musiałby się tłumaczyć, lecz dzień później zostało opublikowane nagranie z lat 90., na którym Justina Trudeau z przyciemnianą twarzą.

Te dwa skandale mocno nadszarpnęły wizerunkiem premiera, który od ostatnich 4 lat ukazywał się jako polityk tolerancyjny, postępowy, otwarty, przyjmujący z otwartymi rękami imigrantów z Syrii. Afery dotknęły też opozycyjnych konserwatystów.

image
źródło: Time Magazine; zdjęcie z 2001 r., ukazujące Justina Trudeau (drugi od prawej) z przyciemnioną twarzą
Konserwatyści musieli mierzyć się z oskarżeniami, że przez kilka miesięcy starali się ukryć niewygodne dla nich cięcia budżetowe wprowadzone przez prowincjonalny rząd torysów w Ontario. To spowodowało, że mało popularny premier prowincji Doug Ford przestał pokazywać się publicznie.

Liderowi CPC Andrew Scheerowi przypomniało jego obraźliwą wypowiedź z 2005 o małżeństwach osób homoseksualnych, które są legalne w Kanadzie. Scheerowi oberwało się też, kiedy ujawniono, że ma podwójne obywatelstwo. USA i Kanady. Do tej pory lider opozycji wytykał innym politykom posiadanie podwójnego obywatelstwa. Scheer poinformował, że w sierpniu rozpoczął procedurę zrzekania się amerykańskiego obywatelstwa. Jednak to trwa kilka miesięcy, więc gdyby to konserwatyści wygrali wybory i Andrew Scheer zostałby nowym premierem, przez kilka miesięcy urzędowania byłby obywatelem USA i płaciłby tam podatki.

Dodatkowo w swoim życiorysie Andrew Scheer napisał, że do 2005 roku pracował jako broker ubezpieczeniowy. Okazało się, że nie ma jego licencji brokerskiej. Kilka dni temu opisano, jak konserwatyści za pośrednictwem chińskiego komunikatora rozpowszechniali nieprawdziwe informacje z pominięciem przepisów.

Dwa dni przed wyborami dziennik "The Globe and Mail" opisał, jak CPC miała korzystać z pomocy firmy doradczej, by zdyskredytować przeciwników politycznych. Głównie w postaci bardziej prawicowej, populistycznej Ludowej Partii Kanady (PPC) byłego posła konserwatystów, Maxime Berniera. Celem firmy doradczej było "dopaść i zniszczyć" PPC. Firma miała wspierać kandydatów CPC i rozpowszechniać informacje o ksenofobii kandydatów Partii Ludowej. Bernier nazwał CPC "partią skorumpowaną" i złożył skargę w odpowiedniku naszej PKW, Elections Canada.

Wyniki i wnioski

Sytuacja wyników wyborów jest skomplikowana, jak nigdy przedtem. Zacznijmy od wyników procentowych, głosowania powszechnego. Procentowo wygrała Konserwatywna Partia Kanady, zdobyła ona 34,4% głosów (6,1 mln). Rządzący liberałowie z wynikiem 33,1% (5,9 mln) zajęła drugie miejsce. Na podium znalazło się miejsce dla lewicowej Nowej Partii Demokratycznej (NDP). Partia ta zdobyła prawie 16% głosów (2,8 mln). Bloc Quebecois (BQ), wystawiający swoich kandydatów wyłącznie w prowincji Quebec, optujący za oderwaniem się tej prowincji od Kanady, zajął 4. miejsce. Z wynikiem 7,7% głosów (1,37 mln). Zieloni (GPC) zdobyli 6,5% (1,16 mln). Prawicowo-populistyczna Partia Ludowa zdobyła 1,6% głosów (292 tys.).

Wykop Skomentuj39
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka