Putina zna każdy, uwielbia Putin medialne zagrania. Pogromca tygrysa, czarny pas i instruktaż karate podczas wojny z Gruzją, pięciogodzinne sesje odpowiedzi na wcześniej zaakceptowane pytania - batiuszka nieważne czy aktualnie prezydent, czy premier, okupuje rokrocznie telewizję rządową. Jelcyn potwierdził Katyń, a nawet przeprosił, na szczęście nastał wszechstronnie wyszkolony oficer KGB i nadał właściwy wymiar epizodowi katyńskiemu, którego raczej na pewno nie było, choć Niemcy winni, nie że współcześni oczywiście. Niedawno polskie służby wykryły w rosyjskiej ambasadzie dwóch oficerów GRU - musieli wracać do Rosji, raczej ku dezaprobacie Putina.
Po latach błagań Putin nawiedza Polskę, więc należy nadać właściwy kontekst tej wizycie - otóż jedzie przebaczyć Polakom, że przez nich wybuchła II WŚ, bo bez nich Niemcy nigdy nie zdecydowaliby się na ruchy armii, skoro był pakt Ribbentrop - Mołotow. TVN natychmiast reaguje, puszcza liczne programy pełne dywagacji nad nową wykładnią historii w wykonaniu Kremla, dołącza w związku z drugą z wizytujących postaci motyw 15 mln wypędzonych na zjeździe partii Steinbach, publikuje Gibraltar, tymczasem TVP pod wodzą Farfała i Grada emituje wesoło telenowele brazylijskie. Do TVN nie daje się zaprosić żaden z posłów PO czy PSL. Już dziś czekamy na wybaczenie na Westerplatte, trzeba nagrać transmisję, idę produkować popiół.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)