Eksperyment "PiS wróci" w mojej ocenie pokazał, że ta partia nie budzi obecnie u jej przeciwników takiego oporu, jak można to było wywnioskować z uwag zamieszczanych nawet rok temu. Poczynania rządu Donalda Tuska niepokoją coraz więcej osób, obserwuję to również w swoim otoczeniu, w "realu". SLD nie ma i prawdopodobnie jeszcze przez dobrych kilka lat nie będzie miał szans na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych, nic również nie wskazuje na przetasowanie sceny czy pojawienie się nowej, mitycznej "siły" zdolnej przekonać wyborców.
Okazało sie, że to osoby deklarujące sie jako wyborcy PiS miały rację oceniając autora eksperymentu jako kogoś innego od postaci, jaką stworzył, czyli to nie one zostały zawiedzione, ale wyborcy innych formacji, z czego płynie wniosek o atrakcyjności dla wyborców innych ugrupowań takiej postawy. Autor nie wziął pod uwagę czytelności niektórych sformułowań czy niespójnosci proponowanego obrazu; w sumie był wierny sobie, bo powtarzał prośbę, aby oceniać teksty, nie piszącego.
Uważam, że dość nieszczęsliwie stało się z samym sposobem ujawnienia autora - matki kurki i takim, a nie innym zakończeniem projektu, bo inicjatywa pokazywała główne pretensje do PiS jednego z wyborców najbardziej niechętnych tej partii. Tymczasem uważam, że na fali zniechęcenia rządami PO przedstawił je szczerze, dlatego chciałabym je powtórzyć. Podsumowując, są to (kolejnosć przypadkowa):
- Jaroslaw Kaczyński - dobry strategicznie, nieatrakcyjny wizualnie
- Rozmywanie potencjału przez Marka Migalskiego, którego przeciwnicy nie chcieli zobaczyc jako przeciwwagi dla już niepopularnego Palikota, ale jako intelektualistę
- Przesadne afiszowanie sie z przyjaźnią z o. Rydzykiem - argument jak rozumiem w kontekście niemieszania się Kościoła do polityki
- Nawoływanie do aż przesadnej grzeczności przy wypowiadaniu poglądów. z tłumaczeniem, że partia ma wizerunek kłótliwej i niekulturalnej więc wyborca odbiera ja tak właśnie nie wnikając, czy tak rzeczywiście jest i musi budować wizerunek ponownie
Nie pamiętam pozostałych wniosków. Spojrzenie kogoś "z zewnątrz" moze byc cenne, najciekawsze w nim moim zdaniem jest to, że obserwacje wydają się nie mieć sensu, a jednak moze właśnie warto wziąć je pod uwagę, bo bardzo trudno spojrzeć z boku. Jeśli ktos to zrobił, warto rozważyć wnioski.
Można napisać wiele o wątpliwościach wobec decyzji rządzącej koalicji. Napiszę o wycinku, bo to nie temat tego tekstu: coraz bardziej martwią prywatyzacje - nie tylko stoczni, ale ENEI zaopatrującej 40% Polski w energię elektryczną monopoliście niemieckiemu, Grupy LOTOS, która w 2010 miała rozpocząć wydobycie złóż ropy na Morzu Północnym 400tys. ton prognozowano zgodnie z udziałami posiadanymi przez jej spółkę - córkę Petrobaltic, - wyprzedaż energetyki niezgodna nawet z Perspektywami 2030, które zakładały zachowanie sieci przesyłu - Skarb państwa próbuje sprzedawać całe posiadane pakiety, jedynie w przypadku KGHM ostatecznie zgodził się na sprzedaż 10% - pozostanie nieco ponad 30%...
Reelekcja Lecha Kaczyńskiego będzie trudna, ale warto mieć w roli prezydenta człowieka, który nie będzie obawiać się sondaży, kiedy dojdzie do sytuacji, w której należy przyjąć niepopularna postawę i który poprzez weta ochronił choćby opiekę zdrowotną przed nieprzemyślaną reformą. Do wyborów parlamentarnych jeszcze dwa lata, nie ma gwarancji, że odbędą się w terminie. Już potrzeba ludzi, którzy zwracają większą uwagę na konkrety, niż na sondaże i nie pragna władzy dla władzy, skoro byli gotowi oddać ją widząc, że przy danym rozkładzie nie zdołaja przeforsować niczego. Ale trzeba przekonać do nich dotychczasowych przeciwników, bo zniechęceni moga w dzień wyborów po prostu zostać w domach.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)