weronka weronka
35
BLOG

Kryzys w bibliotece

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 6

Przedstawiam Państwu streszczenie scenariusza. Nie jest mój, zrządzeniem losu jednak było mi dane go poznać. Od razu podkreślam, że jakiekolwiek podobieństwo do rzeczywistych wydarzeń jest rzecz jasna przypadkowe.

Akcja dzieje się w kraju, w którym są premier i prezydent. Obecny premier był konkurentem obecnego prezydenta w minionych wyborach prezydenckich. Następnie partia obecnego premiera walczyła z konkurencyjnym ugrupowaniem, zwyciężyła i tym sposobem były kandydat na prezydenta został premierem. Zbliżają się kolejne wybory prezydenckie, jednak premier trzyma konsekwentnie partię i elektorat w niepewności co do swojego ewentualnego w nich udziału (np. tłumacząc się, że wie, ale nie powie, bo oto jest Blue Monday). Wreszcie pewnego dnia decyduje się odpowiedzieć na pytanie, czy i tym razem będzie kandydował na prezydenta i oświadcza, ze nie będzie kandydował, ponieważ w jego opinii funkcja prezydenta jest wyłącznie prestiżowa i wypoczynkowa, natomiast on chce pracować dla dobra kraju. Stwierdza również, że decyzję o niekandydowaniu podjął już przed rokiem. Jednocześnie deklaruje, że w nieokreślonej przyszłości wydeleguje kandydata - nie wie jeszcze, kogo - który będzie walczył z obecnym prezydentem i pokona go. Deklarację uzasadnia tym, że nie chce dopuścić do powrotu do władzy konkurencyjnego ugrupowania, z którego kandydował obecny prezydent. Następnie premier wygłasza ekspose -  czwarte z kolei (pierwsze wygłosił po objęciu urzędu, drugie po roku urzędowania, trzecie było planem rozwoju na kolejne 20 lat) - obecne różni sie od poprzednich tym, że nie wie o nim koalicyjne ugrupowanie współtworzące rząd. Przy tej okazji premier obwinia obecnego prezydenta o to, że w jego ocenie weto prezydenta spowodowało katastrofalny stan opieki medycznej. Grozi, że dotąd będzie przedstawiał projekt jego (dodajmy, że poza nim rownież bezpośrednich autorów) zdaniem poprawnej rządowej reformy, aż obecny prezydent go zaakceptuje.

Można ten scenariusz przenieść do czasów rycerskich? Oto Roderyk i Wespazjan, Roderyk nie został elekcyjnym królem, ale pierwszym ministrem; przewodzi też armi rycerzy królestwa. Królem jest Wespazjan. Zbliża się termin elekcji, Roderyk dopytywany, czy i tym razem wejdzie w szranki z Wespazjanem, daje wymijające odpowiedzi tlumacząc się choćby pełnią Księżyca, wreszcie oświadcza, że nie chce być królem, bo krol nic nie robi, tylko siedzi w Pałacu, ale wyśle figuranta ze swojej frakcji, nie zdecydował jeszcze, kto nim będzie, gdyż mniema, że frakcja, która rządzila uprzednio, nie może powrócić do rządów Królestwem. Następnie wygłasza orędzie "O naprawie Rzplitej", czwarte już odkąd rozpoczął władanie ministrami. O orędziu nie wiedzą ministrowie  koalicyjni wobec frakcji Pierwszego Ministra. Za czym stwierdza, że obecny król to okrutnik, ale on, Roderyk dotąd będzie przedkładał projekt reformy przygotowanej przez Ministrów i kiepskiej w opinii wszystkich poza jej twórcami, aż zmusi go do jej poparcia.

A jak by scenariusz ów przedstawiał się w warunkach korporacji? Są prezes zarządu i dyrektor obierany przez akcjonariuszy, również akcjonariusz. Dyrektor kandydował na prezesa zarządu, niestety nie udało się. Zgodnie ze statutem zbliża sie termin kolejnego wyboru prezesa. Dyrektor długo unika odpowiedzi na pytanie, czy bedzie kandydował na prezesa zasłaniając się choćby tym, że pytanie zostało postawione w piatek trzynastego, dlatego choć wie, to nie powie. Wreszcie oświadcza, że kandydował nie będzie, bo prezes nic nie robi, a dyrektor to realna praca na korzyść firmy. Niemniej w nieznanym terminie wybierze i zgłosi swojego kandydata na stanowisko prezesa zarządu, bo nie może dopuścić do przewagi w radzie nadzorczej frakcji obecnego prezesa. Dodaje tu, że już od roku wie, iż nie będzie startował w wyborach. Następnie  organizuje w firmie spotkanie, na którym przedstawia kolejny plan rozwoju firmy, czwarty odkąd został dyrektorem. Plan rozwoju jest zaskoczeniem dla niektórych spośród wicedyrektorów. Stwierdza też, że obecny prezes łamie prawa pracownicze nie chcąc przychylić się do, zdaniem dyrektora korzystnej dla pracowników opcji ochrony zdrowia. Zapowiada, że dotąd będzie monitował nieczułego prezesa, aż ten w końcu zgodzi się na tę opcję, ktorej nie chce nikt poza nim, a już najmniej pracownicy.

Schemat tego scenariusza można próbować umieszczać w różnych okolicznościach, ale moim celem jest postawienie pytania, bo to taka zagadka jest: Kim jest Autor? Z imienia i nazwiska najlepiej, albo imion i nazwisk, bo może praca jest zbiorowa.

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka