"Telefony w mojej głowie..." śpiewał Grzegorz Ciechowski i piosenką wpasował się również w nadchodzące lata pełnej powszechności telekomunikacji. Telefonia stacjonarna zapisała się w dziejach polskiej komunikacji werbalnej oprócz zabawnych przekierowań rozmowami kontrolowanymi, podczas których zdarzało się, że funkcjonariusz dołączał do dialogu albo oznajmiał: "o takich sprawach to lepiej nie mówcie, bo gdyby tu siedział mój kolega..." Możliwość posiadania numeru zastrzeżonego zapewniała rozmówcy anonimowość - nikt nie wiedział (nadal nie wie), czy po drugiej stronie przewodu siedzi pracownik banku, akwizytor, milicjant/ policjant czy wręcz osoba zwyczajnie zatrudniona w TP i skracająca sobie czas dyżuru wydzwanianiem gdzie popadnie. Z opcji "zastrzeżone" korzystali dziennikarze konstruując prowokacje takie, jak choćby niedawna z telefonami do działaczy samorządowych PSL z prośbą o zatrudnienie znajomego czy wcześniejsza, dotycząca załatwienia transportu w wykonaniu policji dla któregoś z duchownych. Czasem źródło prowokacji pozostawało niewyjaśnione. Właśnie tak stało się z telefonem, jaki rzekomo wykonał dyrektor zarządzający Rotschild Polska Jacek Chwedoruk do Wojciecha Cieśli - późniejszego laureata antynagrody "Hiena 2009". Wypowiedzi telefonicznej krytycznej wobec Janusza Palikota udzielono posługując się numerem telefonu należącym do mechanika samochodowego, który, jak ustalili członkowie SDP (przeprowadzający własne śledztwo w sprawie tożsamości rozmówcy Cieśli) nie mógł być autorem wypowiedzi. Ów mechanik nie zgłosił kradzieży telefonu, nikomu go też nie udostepniał. Niemniej "jego" numer wyświetlił się podczas połączenia i został wymieniony w bilingu.
W przeddzień wyborów na prezydenta Warszawy tysiące Warszawiaków zostały obudzone tuż po północy telefonem - reklamówką Kazimierza Marcinkiewicza. Według komentatorów nie można było wykluczyć, że uciążliwe telefony w środku nocy przyczyniły się do zniechęcenia wyborców do kandydata czyli gdyby ich zabrakło, Kazimierz Marcinkiewicz być może wygrałby wybory na Prezydenta Miasta Warszawy. Sprawy tych telefonów jednak nie wyjaśniono - może zamawiając usługę kandydat nie zaznaczył wyraźnie pory, w jakiej telefony miały być wykonywane ... ale czy taką usługę w ogóle zamówił?
Kiedy dzwoniąca z numeru zastrzeżonego pani prosi mnie o podanie danych personalnych aby przekazać mi pilną wiadomość związaną z kontem bankowym, obiecuję jej jak najszybszą wizytę w oddziale banku, w którym konto posiadam. Jakoś tak. Nie zdziwię się widząc nieznany mi numer zapisany wśród połączeń wykonanych - ostatecznie klient operatora komórkowego otrzymuje tylko kilka z kilkunastu cyfr "własnego" numeru.
"Uznajemy, w związku z ustaleniem faktów potwierdzających błędy i zaniedbania redakcyjne wielu osób zaangażowanych w powstanie i opublikowanie »wywiadu«, że »Hiena Roku« powinna rozłożyć się na wszystkich jego sprawców" - napisała w środę szefowa SDP Krystyna Mokrosińska"
"Dziennik Polska Europa Świat" nie istnieje od 17 sierpnia 2009r.
http://wiadomosci.onet.pl/2133057,11,hiena_roku_2009_dla_nieistniejacej_redakcji,item.html


Komentarze
Pokaż komentarze (23)