Dlaczego nie chce się pisać o błędach obecnie rządzących? Każdy przecież mógłby je wymienić - naprawdę każdy; te bulwersujące, żenujące błędy są tak liczne, że ... po prostu jakoś nie chce się nad nimi rozwodzić. Zresztą gdyby chcieć wymieniać, nie wiadomo, od czego zacząć. Bo od umowy z Rosją na zakup gazu ze zrzeczeniem się zapłaty za tranzyt, po wysokich cenach, do 2039roku? Od nieszczęsnej ugody z EURECO, na którą znalazły się środki, choć przecież bankrutuje ZUS? Nie wiadomo, długa wyliczanka: stocznie i kopromitacja z przeciaganiem decyzji KE bez jakiejkolwiek szansy na uniknięcie zamknięcia, metoda "słupa" w postaci Aziza czy jak mu tam z niepotrzebnym nabyciem gazu od Kataru? Końcówka rządów Buzka jak żywa, nikt nic nie wie, a jesli wie, to nie zwraca uwagi. Żałosny ciąg fuszerek, sprzedaż mimochodem pakietu kontrolnego KGHM ... jedno, co się udało, to kontrakt na samoloty dla Mielca - kontakty armijne udało się widocznie utrzymać. Drugie, co się udało, to skorzystanie z dopłat rządu niemieckiego dla klientów przemysłu motoryzacyjnego - ulga była do końca 2009, więc obecnie zbyt za zachodnią granicę ustał, sprzedaż detaliczna spadła. Nie udało się ze słynnymi opcjami - premier Pawlak nie przeforsował pomocy dla przedsiębiorców. J&S ostatecznie uniknął kary, choć jeszcze rok temu spory trwały, a po monitach min. gosopodarki wycofał się z korzystnych dla tej firmy rozwiązań - widać, że nie na długo.
W USA przeprowadzono reformę ochrony zdrowia polegającą na zapewnieniu jej wszystkim obywatelom, a u nas min. zdrowia opowiada, że "wzrosły nakłady" nie dodając, że tylko dla tych placówek, które zdecydują się na "pójście na swoje" przy niezmienionych wysokościach opłat za usługi od NFZ. Nigdzie na świecie nie panuje system ochrony zdrowia, do jakiego namawia obecna władza szermując hasłami o poprawie opieki medycznej na skutek wprowadzenia konkurencji wolnorynkowej. Analogią byłaby likwidacja komunikacji miejskiej na rzecz konkurencji wolnorynkowej producentów rolls-royce'ów i ferrari - aby te dwie firmy mogły wejść w ostra konkurencję na skalę masową, potrzebowałyby nabywców, których będzie na nie stać, na pewno nie dotacji takich, jakie oferuje NFZ.
Ma miejsce ograniczanie niezależności instytucji, które z definicji powinny być chronione od politycznych wpływów. W ubiegłym tygodniu koalicja przeforsowała ustawę ograniczającą niezależność Instytutu Pamięci Narodowej - instytucji naukowo - badawczej uzależniając ją od wiekszości sejmowej. W ustawie znalazł się zapis o udostępnianiu chętnym, a nawet wypożyczaniu ORYGINAŁÓW dokumentów źródłowych. Kilka miesięcy temu zwolniono bez dostatecznego powodu szefa służby specjalnej. Dzięki vetu Prezydenta RP podtrzymanemu przez partie opozycyjne nie powiodły się próby praktycznej likwidacji mediów publicznych przez rezygnację z abonamentu (ewenement na skalę światową) i uzależnienie zarządu mediów bezpośrednio od Ministra Skarbu Państwa.
Całe szczęście, że mamy prezydenta, któremu zdarzy się zawetować szalone, bo innego określenia znaleźć nie potrafię, inicjatywy ustawodawcze. I dobrze się składa, że do zmian w Konstytucji ograniczających jego rolę potrzeba większości, jakiej nie posiada koalicja. Jednak decyzje gospodarcze nie są podejmowane w parlamencie, nie ma na nie wpływu prezydent - odpowiada za nie rząd. Do odpowiedzialności pociągną go zapewne przyszłe władze, może skuteczniej, niż udało się rozliczyć AWS.
Na zupełnym marginesie dodam, że oczekiwanie na wyginięcie przeciwników czy ich zniechęcenie bywało bliskie spełnienia i może kiedyś się spełni, jednak pytanie, która ze stron przetrwa, pozostaje na razie bez odpowiedzi. Refleksja wbrew pozorom "na czasie", bo związana z ustawą o IPN oraz wyborem Bronisława Komorowskiego na kandydata partii rządzącej w zbliżających się wyborach prezydenckich.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)