weronka weronka
54
BLOG

Zwolennicy IV RP

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 42

Oglądalam wczoraj program publicystyczny i podczas niego padło ciekawe określenie "siły", która weszła do politycznej gry; nadano jej miano "zwolennicy IVRP". Sformułowanie padło w kontekście krytyk agresywnego zachowania internautów, bo nie polityków Prawa i Sprawiedliwości, zostało okraszone lekką krytyką PiS, że nie upomina swoich wyborców, pozwala im na agresywne wypowiedzi w internecie. Autorką wypowiedzi była red. Wielowieyska z Gazety Wyborczej, ale duża część grona zgromadzonego w programie "Forum" przytaknęła jej. Poseł PO Halicki przy okazji zasugerował, że okłamuje się wyborców kreując nieistniejącą rzeczywistość.

Wypadałoby doprecyzować, jaka rzeczywistość istnieje. O możliwości doszukiwania się jej kolejnych warstw traktował "Kongres futurologiczny" Lema; późniejszy "Matrix" braci Wachowskich nie był już tak inspirujący. Otóż, odnosząc się do niedawnej rzeczywistości politycznej, co do braku możliwości powrotu której mają wciąż wątpliwości tak dziennikarze, jak politycy, sprawy przedstawiały się mniej więcej tak:

Zapełniano debatę treśćmi nieprawdziwymi zmuszając  do ich dementowania, tworzono szum informacyjny, przez który informacje istotne nie miały szans przebić się. Nawet nie internauci, a politycy PO uczestniczyli w dywagacjach na temat słynnego lotu nad Gruzją, choć kiedy dziś we wspomnianym przeze mnie programie Halicki wśród róznych mozliwych przyczyn katastrofy zasugerował powtórkę "nacisków" i obecny w studiu Karnowski określił mianem ogromnego skandalu to, że opinię publiczną wprowadzono w błąd sugerując bezpośrednią interwencję prezydenta oraz stwierdził, że sam był uczestnikiem tamtego lotu i wie doskonale, że sytuacja, o której rozpowiadali politycy PO przed dwoma laty i o której mówią teraz, nie miała miejsca, został wręcz zakrzyczany przez obecnych w studio, że to przecież wiadomo. Dlaczego w takim razie dwie minuty wcześniej powołał się na tę wersję Halicki?

Opinii publicznej prezentowano spór o drobiazgi; fragmenty wypowiedzi pozbawione prawdziwego znaczenia wyolbrzymiano do monstrualnych rozmiarów odzierając je z kontekstu czy nawet tworząc fakty medialne, jak ze słynną wypowiedzią Jarosława Kaczyńskiego o "hakach", w której dla przedrukowujących wywiad dziennikarzy nie miało znaczenia, że o "hakach" nie wspomniał Kaczyński, tylko przeprowadzający wywiad dziennikarz.

Szczególnie wiele odwołujących się do naprymitywniejszych instynktów "krytyk" wymierzano w Jarosława Kaczyńskiego. I nie formułowali ich "tylko" internauci, ale również politycy, głównie Platformy Obywatelskiej. Nie potrafię zliczyć, ile razy przeczytałam, że Kaczyński nie ma prawa jazdy, że mieszka z kotem, że nie ma konta. Przez dość długi czas powtarzano też, że jest niski, oraz ... że powiedział "oni stoja tam, gdzie stało ZOMO". Per analogiam, należy przyjąć, że autorami tych wypowiedzi byli zwolennicy IIIRP.

Nie zarzucam im intelektu na poziomie IQ60, bo gdyby tak było, nie potrafiliby posługiwać się klawiaturą. Po co więc tak często powtarzano treści, od których każdemu normalnemu człowiekowi robi się niedobrze? Tłumaczenie, jesli udało sie je uzyskać, było jedno: bo dziadek z Wehrmachtu. Tymczasem dziadek z Wehrmachtu pojawił sie już po koszulkach i kubkach z napisem "spieprzajdziadu". Bo przecież autorom nie chodziło o to, że któryś Kaczyński jest niski - wzrostu takiego, jak Putin czy Sarkozy. Ich nie interesowało naprawdę, czy ma komórkę - ostatnio okazało się, że Lech Kaczyński nie rozstawał się z nią, a przez wszystkie lata jego urzędowania nikt o tym nie wspominał. Podobnie wielu ludzi ma koty, więc być może równiez autorzy takich wpisów i Jarosław Kaczyński jest prawdopodobnie jedynym człowiekiem w Polsce jesli nie na świecie, któremu z faktu posiadania kota uczyniono zarzut. Po co więc tak często powtarzane treści, od których głupoty każdego normalnego człowieka ogarnia irytacja? Ja zrozumiałam to wczoraj słuchając po dość długiej przerwie naszych polityków i dziennikarzy: aby nie dyskutować o prawdziwym zarzucie - podważaniu IIIRP. Czyli czego by nie powiedzieli czy zrobili politycy Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący partii Jarosław Kaczyński czy Prezydent RP, jak by nie wyglądali, i tak zostaliby skrytykowani, bo ich główną wadę stanowi to, że występowali ze swego rodzaju sprzeciwem wobec IIIRP.

Dlaczego zwolennicy IIIRP wybrali taki sposób walki z konkurencją - zwolennikami IVRP? Brakowało im i nadal brakuje merytorycznych argumentów - ale istotnych, nie drobiazgów - dlatego nie chcieli i nie chcą dopuścić do prawdziwej debaty na temat zarzutów wobec IIIRP i wybrali tę metodę licząc, że "głos dyrektora znaczy tyle samo, co głos robotnika" w wyborach powszechnych? Czy celowo starali się wywoływać negatywne emocje bzdurnymi zarzutami aby nastepnie pokazać zirytowanych jako "oszołomów"? Teraz również próbuja irytować, wręcz nie mogą doczekać się wypowiedzi kogokolwiek z Prawa i Sprawiedliwości, aby udowodnić zawartą w niej agresję. Gdy takiej wypowiedzi brak, powstaje zagrożenie, że do głosu dopuszczone zostaną fakty to jest prawdziwa rzeczywistość. Zresztą już poniekąd została dopuszczona - dziś red. Wielowieyska mówiąc o aktywności zwolenników IVRP zdementowała bzdurny, a popularny obraz będący "dowcipem", że IVRP ma trzech zwolenników: obu braci Kaczyńskich oraz kota. Znamienne, że zwolenników IVRP zdecydowano się zauważyć dopiero wtedy, gdy jednego z Kaczyńskich zabrakło.

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (42)

Inne tematy w dziale Polityka