Dziś w polskich mediach ukazały się informacje i reportaże dotyczące obecnego wyglądu terenu po katrastrofie samolotu prezydenckiego 10. 04.2010. Z przytaczanych wypowiedzi świadków - uczestników wycieczek czy pielgrzymek odwiedzających Katyń - wynika, że teren pozostaje mało, żę nieogrodzony i brak tam ochrony, to wciąż pełno na nim niezabezpieczonych resztek samolotu, można znaleźć rzeczy osobiste zmarłych, ubrania, buty, portfele, zdjęcia. Zaproszony do studia gość, organizator wycieczek przyniósł ze soba zabrane stamtąd "pamiątki": fragment samolotu, zwiniętą kliszę filmową. Harcerz, który przed dwoma dniami był na miejscu katastrofy z inna grupą, wykonał zdjęcia "pobojowiska" z przemieszczającymi się "zbieraczami".
Zbulwersowani odkryciem polscy turyści informację o tym, co zobaczyli, przekazywali do wszystkich instytucji, jakie przyszły im do głowy: do ambasady, Kancelarii Prezydenta, Kancelarii Premiera itd. Dotarła równiez do mediów - poprzez "kontakt24" otrzymał ją TVN24. Podobno odzew będzie, instytucje obiecały zaangoażowanie. Ale dlaczego komisje powołane w celu zbadania katastrofy, prokuratury okręgowa i wojskowa zajmujące się tą sprawą dopuściły do tak skandalicznego zaniedbania urągającego podstawowym regułom śledztwa? Kto za to odpowiada? Tak, mamy prawo to wiedzieć.


Komentarze
Pokaż komentarze (97)