Przyznam się, że spodziewałam się pojawienia Janusza Palikota w kampanii marszałka Komorowskiego. Nie miałam jednak pojęcia, jak to się odbędzie. Bo jakimś przewidywalnym scenariuszem byłoby pojawenie się rzeczywiście zmienionego Palikota, który skupiłby się na kwestiach merytorycznych, okazał jesli nie empatię, to choć kulturę; jeśli nie szczerą, to choćby pozorowaną, skoro coś w rodzaju przeprosin udało się nawet Wałęsie. Wprawdzie jego refleksja trwała krótko i niebawem wycofał się z tej odrobiny zyczliwości wobec zmarłego tragicznie oponenta - Lecha Kaczyńskiego. Jednak Palikot jak zwykle zaskoczył. Okazało sie, że ani przez chwilę nie zamierzał oddawać obranej przez siebie roli. Czekał po prostu, aż klimat stanie sie sprzyjający jego powrotowi.
Zastanawiam się, czy nie "wybrał momentu" zbyt wcześnie. Nie mam pojęcia, kogo bawią nawiązania do przemówienia Jarosława Kaczyńskiego przez założenie okularów i nie chodzi nawet o to, że Palikot okularów nie nosi, a Jarosław Kaczyński przeciwnie. Powrót Palikota oznacza deklarację PO nawrócenia do tej szczególnej ekspresji, jaka charakteryzowała partię przed katastrofą prezydenckiego samolotu. Pojedyncze bon moty Niesiołowskiego czy Bartoszewskiego można było kłaść na karb emocji, ale Palikot zawsze działał planowo, bez odrobiny spontaniczności - organizowal happeningi dokładnie wyreżyserowane. Taki nasz polski Bruno - prawie, bo Bruno nie wystepuje jako reklama partii politycznej; on rzeczywiście robi performance, które mogą podobać się lub nie, ale są rodzajem sztuki. Janusz Palikot uprawia "sztukę" brutalnej i agresywnej reklamy politycznej.
Tak wiele było nawoływań do unikania zachowań konfrontacyjnych w debacie wyborczej, celowali w nich przecież oprócz dziennikarz głównie politycy PO. I teraz sama partia wystawia na ring Palikota - konstruuje dla niego ring, a po przeciwnej stronie człowiek, który nie chce boksu. Więcej, on boksować nie musi, ale to nie przeszkadza Palikotowi. Będzie podskakiwał, wykrzykiwał zaczepki i wykonywał ruchy bokserskie.
To nie Palikot jest partnerem do dialogu wyborczego z Jarosławem Kaczyńskim. Bronisław Komorowski może wysyłać bojówkę w kostiumie klauna ... może? Może zrównywać Palikota z Kaczyńskim choćby przebąkując o ich równoczasowej "przemianie"? Może. Bronisław Komorowski nie takie rzeczy już robił w ciągu ostatnich tygodni.


Komentarze
Pokaż komentarze (42)