Pisać bym mogła, bo już mi trochę przeszło z zawrotami głowy. Może nie tak, jak wcześniej, ale szto ta nibud' dałoby radę. Ale... z polityką jest jak jest: całkowite rozmycie rzeczywistego obrazu zdarzeń, przekaz bez związku z realną sytuacją. To męczące ciągle udowadniać oczywistości, a do tego sprowadza się komentowanie aktualnych wydarzeń.
Poza tym. Czasem miewam wrażenie, że całość na danym etapie wiem/ rozumiem; teraz właśnie takie poczucie mam. Skoro wiem, to nie potrzebuję się dowiadywać.
Ale pisałabym, bo pisanie jest dla mnie czynnością naturalną, tyle, że jako się rzekło, czasu nie mam a raczej mam czas i ten czas jest wypełniony. A raczej powinien być, bo mam co robić w tym czasie zamiast zerkać do netu:) Dlatego rzadziej nie tylko pisze, ale tez komentuję, co nie oznacza, ze nie czytam:)
Chyba zrobię sobie przerwę. Albo limit: powiedzmy maksymalnie pół godziny na dobę, niekoniecznie codziennie:) Przez jakiś czas:)



Komentarze
Pokaż komentarze (2)