Po wypowiedzeniu krytycznych uwag zdecydowałam się wyjść naprzeciw "rewolucji" w Salon24. Choć może raczej z ową "rewolucją" wyszłam, bo dołączyłam - podjełam próbę zastosowania jej wytycznych w praktyce.
Jak to będzie dalej, zobaczymy. Na pewno nie poradzę sobie sama - choćby na razie nieco gubię się we wszystkich możliwych opcjach funkcjonowania nowej formy, poza tym czuję sie nieco niepewnie w roli redaktora:) - zresztą bym tak nie chciała i nie zakładałam takiej możliwości; jeśli "Głos" ma przetrwać, to dzięki współudziałowi poproszonych o współpracę osób, których teksty cenię. A poprzez teksty cenię te osoby, nawet, jesli dotąd nie udało mi się spotkać z nimi osobiście. Ale taka to specyfika netu. Grono współtworzących ten fragment pod auspicjami s24, a jednak jakoś odrębny, zapewne będzie się powiększać, forma trwa nieco ponad dobę. Może znajdą się osoby, ktore z własnej inicjatywy będą chciały go współtworzyć - serdecznie je zapraszam.
W zarysie pomysł nowo utworzonego pisma opisuje jego nazwa: możliwość zamieszczania w nim notek przez polityków czy inne osoby sprawujące realnie władzę, którym zdarza sie publikować również w s24 nie jest z założenia wykluczona, jednak skoro one posługują się formami wyrazu, ktore są im dostepne z racji sprawowanych funkcji, chciałabym, aby to pismo ułatwiało udział w debacie i inicjatywy głównie tym osobom, które nie pełniąc funkcji publicznych zachowują prawo do opinii jako obywatele. Aby ich głos stał się w ten sposób bardziej słyszalny.
O tym, czy będzie to możliwe, w sporym stopniu zadecyduje również Administracja Salon24. Ale rozumiem, że to jest częścią oferty.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)