Panna z miasta, które zwą Syrakuzy
Czuła wenę, lecz brakło jej muzy
Kłopot to muzę dostać,
Za to z muzem rzecz prosta
We Belwedrze go trzymają tuzy
Raz poeta jeden ze Zgierza
Do transkrypcji fraz się przymierzał
Dostał Kod bronisława
Owionęła go sława
Odtąd śpiesznie na kres świata zmierza
Jeden wciąz jeszcze niestary muzyk
Zmierzał w gród, który zwą Syrakuzy
Gdy gród jawił się w dali
Wszyscy tam go poznali.
Nie da rady zapomnieć tej muzy!
Raz artysta co mieszkał w Warszawie
Z całej siły zamarzył o sławie
Poszedł do telewizji
A gdy był już na wizji
rzekł: premier jam, słuchać wam i po sprawie!



Komentarze
Pokaż komentarze (16)