Bo gdyby zaczęły drążyć temat, mogłoby okazać się, że samopodpaleń dokonują ... niemal wyłącznie najubożsi terroryści - kamikaze, których nie stać na baterię ładunków wybuchowych.
Nieprawda, że to wariaci, szaleńcy, chorzy psychicznie. Po co? Tamci mają inne, mniej bolesne metody. Na pewno nie "złosliwa opozycja marząca o podsłuchach" czy inna wroga tkanka narodu, horda albo obrońcy Krzyża Smoleńskiego, studenci jak Łukasiewicz czy moherowe babcie.
Nikt taki nie dokonuje samospalenia. Co innego wypadek, zbrodnia, nieszczęscie. Co innego morderstwo.
ALE NIE SAMOPODPALENIE!
Podpalił się kiedyś, podczas komuny zdesperowany protestant przeciwko władzy ludowej ... Nigdy nie zapomnę widoku sylwetki nagle wyróżnionej z tłumu w czarno-białym filmie: owiniętej raptem płomieniem jak pochodnia.
My nie powinniśmy o tym pisać. O tym powinien krzyczeć chór głosów przed budynkiem Prezesa Rady Ministrów; to ta chwilia, kiedy milczący tłum idzie z kamiennymi twarzami, tak bardzo jednak nie chcielibyśmy nikogo przypadkim przy tym skrzywdzić...
Niepostrzezenie, wśród politycznej walki hoduje się społeczeństwo, które chcąc powiedzieć, zacznie uciekać się do krzyków rozpaczy. Bo nie ma możliwości "zwykłej" wypowiedzi, przyzwolenia na dialog. Bo chodzi tylko o niepopsucie wizerunku, więc blokowanie jakiegokolwiek niezadowolenia .... które przecież w demokracji jest czymś naturalnym. To tylko u nas jest zakaz. Obecnie - po raz pierwszy od 20 lat! - należy zachwycać się władzą, być miłym dla przywódcy, bo ten, co skrytykuje, to wariat albo "cwaniak", albo coś nie tak z jego przeszłoscią, albo swoją dezaprobatą zapewnił sobie "nie taką" przyszłość...
Posród nieustannej kampanii wyborczej i promocji ugrupowania trzymającego władzę jedyny akceptowany przez rządzących przekaz to : dobrzy oni, reszta źli. Tego przekazu słucha społeczeństwo. Nie tylko kreując C., który sam zechce wymierzyć "złym" sprawiedliwość, ale kneblując usta Ż. tak długo i wytrwale, że skrzywdzi samego siebie, aby zwrócić uwagę na swój sprzeciw. Wśród szaleńców jedyny normalny uważany będzie za szaleńca.
Nie wiem, jak przedstawiał sie stan psychiczny Ż., ale wiem, że gdy pojawi się wywoławczy czynnik patologiczny, potraktowane nim osoby zareagują różnorodnie i większość zaakceptuje nawet koszmar, przystosuje się; tylko nieliczni nie zdołają tego zrobić. To ci nieliczni są probierzem czy tam nieszczęsnym "języczkiem u wagi", ich zachowanie, reakcja pokaże kondycję, w jakiej tkwi społeczeństwo, sytuację demokracji.





Komentarze
Pokaż komentarze (14)