Raz jeszcze napiszę o busach zaprzęgniętych w kampanijne jarzmo wraz z konsekwencjami ich zjawienia się w nowej roli w przestrzeni publicznej. Bo nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego. A co mi tam, jak można jeździć po kraju i wygadywać bzdury w ostatnich dniach kampanii poraz pierwszy w jakichś wioskach, w których każdy pamięta cztery lata kadencji, złośliwego blokowania inicjatyw, dawania kasy zawsze innym?

Jak mozna robić taką wioskę, że niby autokar - amfibia, kiedy wiadomo, że może i ze dwie doby były przejeżdżone cięgiem w sumie ze dwa razy, ale poza tym autokary wracały do Warszawy, zdarzało się też im jeździć "na pusto"?
A gdyby nawet jeździli cały czas, czy rzeczywiście metodą na polskiego wyborcę jest pseudoamerykański sen o życiu w przyczepie?! Najubożsi w USA tak mieszkają, ale nie w Polsce, w Polsce nikt nie ma przyczep czy autobusów, w UE miewają je Cyganie - przyczepy!
Czy naprawdę Donald zadaje szyku na stacji benzynowej z hot-dogiem i kawą z ekspresu, skoro ma ekspres i opiekacz do parówek w autokarze? Czy chodziło mu o reklamę zestawu: hot - dog i napój zawierającą słowo "mistrz" w nazwie? Toz to kraniec żenady, takiej najzwyklejszej żenady.. dowcipkowano z Marcinkiewicza, że studniówki, a tu Donald w gajerze, na "Orliku" strzela nie wiadomo, czy skutecznie, ale widowiskowo unosząc stopę prawie na wysokośc oczu prawie jak baletmistrz w swoich czarnych lakierkach...


Co to ma być za szajs, nonsensowny, zawierający wpadki w rodzaju inicjatyw lokalnych jak "Kulkobus"; jakieś idiotyczne platformobusy różnej jakosci ... czy PO promuje ten środek komunikacji masowej, aby usunąć w niepamięć niechlubnie kojarzącą się za sprawą min.Grabarczyka kolej?
Poza wszystkim, patent z tułaczką by bus pokazuje, w jakim oderwaniu od codziennego życia funkcjonują obecni wybrańcy: teraz każdy ma albo może mieć samochód osobowy, jazda nim jest tańsza i zdrowsza dla środowiska - mniej przyczyniająca sie do emoisji CO2! - niż wielkim autokarem prawie zresztą pustym, jak okazało się nie raz i nie pisze o sytuacji z brakiem w środku notabla pokonującego trasę w sekrecie samolotem, ale o takiej, kiedy notabl jest, ale z towarzyszącym ,kilkorgiem współpasażerów, kiedy autokar ma miejsc pięćdziesiąt.
Prawdę mówiąc nie ma niczego głupszego, niż tłuc się rozmyślnie prawie pustym autobusem i za to płacić. Jedyne uzasadnienie dla takiego wyboru środka lokomocji, jakie przychodzi mi na myśl, to duża przestrzeń reklamowa z boku dla logo Platformy. Ale mogli wyruszyć limuyzyną i do przyczepienia na hak sobie wynając wózek z dekturką nawet 10 x 10m, wyszłoby taniej i zdrowiej dla środowiska.
Ta chwila, kiedy otwierają się drzwi i z busa wysiada Tusk... dorównuje jej tylko druga chwila, kiedy otwierają się - rozsuwają, bo to panie nowoczesność! - drzwi autokaru i Tusk gramoli się po schodkach, przeciska obok kierowcy i przepycha na "swoje"siedzenie wśród kilkudziesięciu pustych siedzeń.





Komentarze
Pokaż komentarze (6)