weronka weronka
1250
BLOG

Rozdroże 2011 - pod znakiem nieobecnych

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 39

Gdyby nie ci, których zastaliśmy, całość nie miałaby sensu, bo czym wreszcie może mnie wprawić w zadumę poseł Zalewski czy oszołomić poseł Ziobro, choć chwała im, ze przybyli? Byli prości, najkrócej mówiąc Ziobro zapalał się, gdy temat zbaczał w stronę naruszeń prawa i był wtedy śmiały i autentyczny, poza tym wypadał jak kiepski propagandysta, zaś Zalewski cały czas prezentował się jak propagandysta nieźle wyuczony w "szkole miszczów" z PO, która wypuszcza polityków łudząco podobnych do siebie, w przekazie skutecznych, jednak pustych jak z Tajemnicy Szyfru Marabuta.

Odrobina spiskowej frazeologii, skoro panowie - i tu już obaj - nie szczędzili słuchaczom kiepskiej retoryki w bezpośrednim starciu pomiędzy sobą na oczach publiczności.

Nie było RedPilla, Eski, Futrzaka, Koteusza, NathiM., Ezekiela, Publicysty - to spośród tych, których poznałam w ubiegłym roku, będąc poraz pierwszy na urodzinach s24; nie było też Jareckich, Freemana - nieznanych mi, ale zapowiadających się.

Przybyli OB-CIACHowcy, a wśród nich: Intuicja, Niegdysiejszy Blondyn, Czarna Limuzyna i Laenia, której limeryków nie komentowałam, ale zdarzało mi się je czytywać; poznałam 1maud, Agatę Luśtyk; wreszcie poznałam Andrzeja. Budzyka, który w ubiegłym roku znikł gdzieś wyjątkowo wcześnie.

Dlatego tym razem moją bytność na urodzinach rozpoczęłam od odszukania go, poszło mi nad podziw sprawnie i teraz nikt mi nie powie, że go nie znam. Niejako przy okazji porozmawialiśmy na temat protestu wyborczego, który być może tym razem nie skończy się na jałowych petycjach o unieważnienie wyborów słanych, że tak powiem, na Berdyczów.

Potem, po rozmowach wśród znanych już i na razie nieznanych, ale już po chwili jakże dynamicznie poznawanych (jak dzięki Coryllusowi rozmowy z Damyradę i Ciemną Blondynką) przyszła pora na chóralne śpiewy, do których dołączyłam częściowo aby zrealizować obietnicę dawno złożoną Żółwiowi przy okazji umawiając się na ... może region, moze stolicę, niewykluczony termin grudniowy.

Zdążyłam nawet spożyć jakieś tam danie obiadowe (kurczak to był bodaj w majeranku z nazwy, a naprawdę z borowikami) głodna prosto po pracy. Zdążyliśmy porozmawiać o Mikołajkach, które trzebaby wcześniej w tym roku, aby było kiedy znaleźć, kupić i przesłać prezenty.

Rozmawialiśmy w wielu miejscach, na wiele tematów, głównie politycznych, choć  nie wyłącznie.  Rozmawialiśmy głównie z RenKą - jak bardzo wspaniałą, najlepiej zapewne wie KaZet - Rosemannem, Coryllusem, Damyradę, ale też Eumenesem, Krysztopą, Parakleinem, Olą Zarzeczańską... z Julll i Followem, któremu usiłowałam bezskutecznie zepsuć aparat. Z Krzysztofem Leskim, który zbyt rozmowny nie był, choć próbowały go rozgadywać Renka i Ufka i inne panie oraz panowie inni. Z Grzesiem gw1990, który opiera się schematom. Moze kiedyś uda się nawet nie włoski, ale warszawski maraton, moze wezmą w nim udział nie tylko oni, my, ale nawet sam Ajgor Janke. Tak sobie pomyslałam, kiedy odbywa się, nie wiadomo, ale chyba zacznę trenować. Czasem bywa, ze zapalam się do wygasających idei. Czasem zdarza im się zapłonąć na nowo.

.

 

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (39)

Inne tematy w dziale Polityka