weronka weronka
2250
BLOG

Dyscyplinarka dla Maciejowskiego - o co chodzi?

weronka weronka Polityka Obserwuj notkę 49

Przyznam, ze informacje o problemach Boeinga 767 nad Warszawą wywołały we mnie uczucia mieszane, bo wiadomo, co tu kryć, szkoda byłoby pasażerów i załogi, gdyby doszło do tragedii, może też w razie upadku samolotu byłyby ofiary wśród mieszkańców osiedla czy pieszych, jednak z drugiej strony nie wiadomo, dlaczego samolot został w ogóle wypuszczony z lotniska Kennediego, skoro jako zwyczajny liniowy "autobus" miał u startu zgłaszaną awarię i dlaczego pilot, który później okazał się bohaterski, podjął się lotu, skoro nie był samolotu pewien. Zresztą okazało się, ze nie zadziałał również system awaryjny, więc usterka musiała raczej dać o sobie znać wcześniej dość wyraźnie - dlaczego nikt nie reagował i czy przewoźnik, tj. LOT zamierza wypłacić pasażerom odszkodowanie za ... a choćby straty moralne? O opóźnieniu nie mówiąc.

Być może ktoś czytający powyższe słowa pomyśli sobie: "Tak, kolejna chętna do dyskredytowania, kiedy rodak zachował się wspaniale, widząca szklankę do połowy pustą!", czy nawet, sugerujac sie tytułem: "Oho, pewnie  kuzynka Maciejowskiego albo nawet sam Maciejowski się sprytnie zakamuflował i nadaje, bo się dyscyplinarki boi". Takie wnioskowanie byłoby jakoś możliwe zważywszy wyniki ostatnich wyborów.  

Na owe, oby tylko wyimaginowane, zarzuty jednak odpowiem. LOT nie jest firmą całkowicie prywatną. Jest to spółka Skarbu Państwa, zarządza nią obecnie prezes z mianowania PO. W tym być moze tkwiła tajemnica odnośnie przyczyny, dla której tak wcześnie zainterweniował Komorowski, rzeczywiście dość niezręcznie - wspomina o tym Maciejowski - włączajac się w konferencję LOT-u. 

Gdyby nawet pominąć taki szczególny klimat wspominkowo - smoleński stworzony może mimowolnie przez stacje telewizyjne relacjonujące rozwój sytuacji Boeinga, samo w sobie włączenie się Komorowskiego nasuwało skojarzenie z 10 kwietnia 2010; nie miał właściwego powodu do tak skwapliwej aktywnosci medialnej tak wtedy - chwilę po tragedii, kiedy nie było wiadomo, kto przeżył - jak i teraz.  Być może reszta zwycięskiej partii jako cały czas niepowołana formalnie, a może i nie uzgodniona odnośnie składu rządu wypchnęła Komorowskiego, aby nie rzucać się w oczy,  jednak Komorowski na wizji Smoleńsk przywiódł nie tylko powtarzalnością co najmniej niezręcznego zachowania.

Podkreśla się oto maestrię pilota, bo posadził samolot w jasny dzień, na doskonale znanym lotnisku, pilotowany dodatkowo przez polskie wojskowe samoloty. W powiązaniu z rozwiązaniem 36 pułku specjalnego niesie to przekaz: można? Można! Nasz pilot rejsowy, naszej spółki, z której korzysta czasem premier i zdarzyło się prezydentowi, jest lepszy od teraz już ewidentnie widać, ze winnego Protasiuka z lotnictwa wojskowego. Przedstawia się jako bohatera człowieka, który zachował się skutecznie zapominając, że TAKI BYŁ JEGO OBOWIĄZEK! On  nie miał zadnych wyjątkowych okoliczności, w których reakcja zasłużyłaby na uznanie. Jego nikt nie wprowadził w błąd, miał dobre oznakowanie na własnym lotnisku - bazie.

Gdyby ten lot przyniósł ofiary śmiertelne, już dziś wiadomo, że LOT by się nie wypłacił. Ale będzie miał trudności również przy pozytywnym zakończeniu i tak samo powinno przebiec śledztwo aby nie okazało się, że płacący za bilety pasażerowie latają czymś w rodzaju busów, w których kierowcom każe się nie patrzeć na odpadajace koło czy popsuty system hamulcowy, bo liczy się tylko doraźny zysk. A ci kierowcy się na to godzą i dokonują cudów ekwilibrystyki, o których pasażerowie nie mają pojęcia i zwykle wszystko jest okej czyli tak czy owak jakoś się tam doje... doleci.

Jeśli utrwali się przekaz, że LOT zazwyczaj lekceważy sygnały o niesprawności służących przecież w celu zarobkowym samolotów, to będzie to dla przewoźnika dramat. Nikt nie zechce latać Polskimki Liniami Lotniczymi. Dlatego być moze powinnam w interesie kraju wzmacniać wersję o "bohaterskim pilocie", ale nie zrobię tego, nie tylko z powodu pamięci pilotów, którzy zginęli w Tragedii Smoleńskiej. Bo fraza "skoro Wrona mógł wylądować, to Protasiuk winny bo nie umiał" jest nie tylko nieprawdą, nie tylko szkalującą dobre imię Polskich Sił Zbrojnych i wzmacniającą dezinformację co do wiarygodności choćby MAK-u w przyszłych śledztwach dotyczących innych samolotów.

Opinia międzynarodowa i idące za nią zyski (bądź ich brak) to jedno, ale LOT nie może narazać życia swoich pasażerów zarówno jako firma działająca w państwie prawa, jak też jako spółka Skarbu Państwa! I to Państwo powinno tę spółkę rzetelnie skontrolować, a nawet zamknąć, jeśli przypadki, jak opisany zdarzaja się nagminnie. Wśród przesłuchiwanych powinien znaleźć się również pilot, bo to jego szczęście, że udało mu się "usiąśc", ale tej sytuacji byc może udałoby się uniknąć, gdyby wcześniej podjął inne decyzje.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kontrowersyjny-wpis-radnego-pis-dot-ladowania-boei,1,4896678,wiadomosc.html

PS. Dopiero napisawszy notkę zauważyłam, że jest już trochę tekstów rozważających rożne aspekty pechowego lotu Boeinga; cóż, chyba to oznacza, że jakas tam rezerwa wobec wydarzenia jest dość powszechna.  

 

weronka
O mnie weronka

Apel Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 Cytaty: "Komuna zaś, odkąd się stała lewicą jest demode" Stary ŚWIĘTA DLA POWODZIAN

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (49)

Inne tematy w dziale Polityka