Na Marszu Niepodległości nie byłam i słysząc sprzeczne opinie na temat jego przebiegu, w tym wiele ubolewających nad postawą "polskich nacjonalistów" zapragnęłam sprawdzić, co na ten temat sądzą inni, niebezpośrednio zaangażowani. Zwykle przy podobnych okazjach właczałam program TV Info, ale tym razem przejrzałam pod tym kątem trochę wydań zagranicznych mediów pamiętając, że już wczesniej kilka razy spotkałam w nich opinie wyważone i obiektywne na temat wydarzeń nad Wisłą; przypuszczalnie dlatego, że niewiele ich autorów na dobrą sprawę obchodziły i mogli pozwolić sobie na bezstronność, która jest trudna, kiedy autor jest zaangażowany osobiście po którejś ze stron i zwycięzają w nim emocje.
Cóż się okazało zdaniem tych spośród zagranicznych mediów, które w ogóle "zauważyły" temat? Burdom zawinili jedni i drudzy uczestnicy marszu. Nie wiadomo, którzy - lewicowcy czy prawicowcy - podpalili samochód, nie mówi o tym również rzecznik policji, na którego powołuje się BBC.
Wcześniej tego dnia "lewicowi demonstranci skandując "Faszyzm nie przeminął" zaatakowali policjantów", "tygodniami koalicja różnych grup lewicowców przygotowywała akcję mającą zablokować obchodny dnia niepodległosci" itp., itd.
A oto link do całości artykułu BBC:
http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-15703316
Reuters pisze nawet "fajniej" już na wstępie informując, ze środki prewencyjne użyto przeciwko "kilkutysięcznej" (sic!) grupie prawicowej po tym, jak policję zaatakowała grupa lewicowa. Tak to im wyszło moze niezamierzenie trochę; jednak również przedstawili sytuację jako konflikt dwu grup, wprawdzie przypisując podpalenie samochodu TVN prawicowcom.
http://uk.reuters.com/article/2011/11/11/uk-poland-clashes-idUKTRE7AA5BQ20111111
"Le Monde" ani "El Pais" afery w Polsce nie odnotowały, choć zdawałoby się, że powinny były to zrobić, skoro ciągle piszą o własnych "Oburzonych". Nic nie znalazłam w "Der Spiegel" ani nawet w TAZ.
Moze nie umiem szukać, a może ... "wielka zadyma" jest zwyczajnym - od zawsze czy obecnie, wobec niepokojów w Europie - sposobem na spędzanie Świąt Niepodległości niewartym nawet wzmianki w weekendowych wydaniach.
Nawet jesli rzeczywiście tak jest, u nas takiego zwyczaju nie było i chwalić go nie ma za co. Jednak uwazam, że znać proporcjum warto.





Komentarze
Pokaż komentarze (31)