Zaledwie zdążyłam przeczytać ostatnie notki Free Your Mind; wobec ich zniknięcia - znikł zdaje się nawet cały blog! - choć kilka słów przed dłuższą notką "na temat".
To, że nie wszyscy pierwotnie zginęli, mnie wydaje się samonasuwającą się oczywistością, bo gdzie do jasnej były same ofiary śmiertelne: przy której z samolotowych katastrof czy utonieć statków poza łodzią podwodną radziecką? Poza tym to niemożliwe w tym konkretnym przypadku, nie z tej wysokości, nie przy... możliwości wyskoczenia ostatecznie, jakichchśtam spadochronach; nie przy takim przebiegu tragedii, jaki jest przedstawiany.
Free Your Mind przedstawia rzeczy jakby ekscentrycznie, ale ja też chciałabym wierzyć, ze niektórzy przeżyli do dziś. Zresztą do dziś tej tragedii mój umysł nie akceptuje jako prawdy. Możnaby powiedzieć, że prezentując ograniczoność albo przeciwnie, rozsądne trzymanie się doswiadczenia; jednak czasem warto zaczekać, bo na pewno nie padło jeszcze ostatnie słowo w sprawie tej tragedii.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)