"Nie ma w całej Polsce najmniejszego nawet bajorka, żeby nie tkwiła w nim zużyta opona" - mawiały za moich czasów ekologiczne frakcje i miały, te frakcje, rację. Zapewne. A w Celtyckim Tajgerze, gdzie mieszkam, opon zużytych nie ma w ogóle! Poszły z dymem w europejskie niebo. Wspominałem o tym wpisy dwa temu.
A dzisiaj szorując w zacinającym deszczu po Clonsilla mijałem raz po raz takie oto "kantory-mitoraje" (wiem, wiem, nie znam się) i są to pozostałości po słynnej celtyckiej Nocy Wesołego Ognia Halloween, ale jakoś się nikt nie kwapi - zebrać. I takie obrazki mam tu co 300 metrów! Tajger jest jaki jest, ale nikt mu nie powie, że zabawić się nie wolno raz na czas jakiś.



Komentarze
Pokaż komentarze