- Ale ma jakąś chorobę skóry na twarzy – przemknęło mi przez głowę i nie spojrzałem wprost na niego, na te zmiany skórne, tylko przeszedłem m i m o dalej Talbotem Stritem, bo wracałem z biblioteki. Spiżowy Joyce się chwiał oparty na swojej laseczce, ludzie w te i wewte, a jeden za drugim – ze zmianami skórnymi na czole. Dopiero uważniej się przyjrzałem.
No i wyszło na to, że ludzie po ścisłym centrum stolicy Republiki Irlandii, nieprzymuszani przez nikogo, świadomi przecież pedofilnego wieloletniego skandalu „w Kościele Irlandzkim” - paradują z wielkim krzyżem na czole, bo właśnie wyszli z jakiejś świątyni, gdzie im ten krzyż narysowano popiołem i sadzą.
W Polsce sypną ci człowieku wstydliwie na głowę popiołem i idź w pokoju pamiętając, że z prochu powstałeś i tak dalej. Tu inaczej – szczególnie, że obecnie demonstrowanie krzyża mogłoby być uznawane za aberrację – tu właśnie mimo tego (może: poprzez to) ludzie z czarnymi krzyżami idą do swoich domów ani tego nie eksponując, ani też nie wstydząc się.
Dla jasności – to nie były trzy moherowe babcie, ale - spotykane na kilometrze mojej trasy – dziesiątki osób. Baba w czapce, łysy facet, dziecioki kopiące się wzajem po tyłkach, jakaś dziewczyna z chłopakiem... Fascynował mnie zawsze nawyk Irlandczyków – kreślą Znak przechodząc przed kościołem. Często mimowolnie. No pewnie, że nie wszyscy, no pewnie, że seminaria świecą pustkami, no pewnie, że kościoły się wyludniają, no pewnie...
Ale na moje oko tutaj można być sobie zwyczajnie katolikiem i dawać świadectwo – niechby deklaratywne tylko – i nikomu innemu bez tego znaku na czole - nikomu zatem nie przyszłoby do głowy powiedzieć, że tamci z krzyżami na czołach to ciemnota i zabobon. Kościół pomógł Irlandii powstać, przetrwać i się odrodzić, więc nie jest, bo nie może być, przeszkodą. Nawet z jego występkami, kryminalnymi czynami, całym zgorszeniem i grzechami. Nawet tutejsi pożal się Boże socjaliści (ostatnio meeting, że Che być może miał rację...) nie dostrzegają w katolikach swojej - opozycji.
To takie proste. A takie inne.
(Postu ścisłego nie zachowują - dla odmiany).
UP: I chciałbym - tak sobie pomyślałem - takiej wolności dla katolików w Polsce.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)