Ogłasza mi tu RAZ koniec Polski Prawej. Wskazuje nasze straty i zawiesza głos w najciekawszym momencie, bo o ile nie ma zahamowań, by kres czegoś wieszczyć, to już wyobraźnia go ponieść nie może w rejony wieszczenia jakiegoś nowego rozdania.
Irlandczycy chodnikowi mi tu mówią: - A co teraz będzie z wami? I pytają jaki też był ten prezydent. Ja im na to, że prezydent był mój (tu kiwają głowami, bo wskazuję palcem na siebie i patrzę im prosto w oczy) oraz to, że będzie dobrze, bo jest nas prawie 40 milionów. A oni mi wierzą, bo mnie znają, więc wracają do swoich spraw.
Oczywiście obawy RAZ'a są częściowo uzasadnione; wiadomo, że nikt nie zastąpi wymienionych przez niego osób, wiadomo, że my tu gadu gadu, a diabeł śliwki rwie, ale całość jego wpisu oceniam* jako zwykłe jojczenie człowieka mainstreamu, który stracił kontakt z człowiekiem, choć może mu się wydaje inaczej.
Idą wybory, najpierw jedne, potem kolejne. I nie mam żadnych wątpliwości, że z tej traumy można wstać, że może ona wzmocnić – jak to ujmuje RAZ – Polskę Prawą.
Jeśli jeden, pełen naszych bohaterów rozbity samolot, miałby oznaczać kres Polski Prawej, to znaczyłoby, że cała Polska Prawa się w nim zmieściła.
Moim zdaniem Polska Prawa nie zmieściłaby się w stu tysiącach takich samolotów.
Co się zresztą okazuje i okaże już niebawem.
* to moja ocena, koniec kropka


Komentarze
Pokaż komentarze (14)