Nie znajduję w sobie jakoś nadzwyczajnie rozrośniętej podatności na zachowania stadne. Dlatego zwracam się z apelem o wstrzemięźliwość w dyscyplinie: wolna amerykanka w wysuwaniu kandydata prawicy na urząd prezydencki.
Rozmowy o wysuwanych dziś cichcem kandydatach niosą ze sobą niezaprzeczalnie atmosferę anarchii w obozie pozbawionym wodza, mają też walor pospolitego ruszenia, a tu niestety czasy i terminy takie, że konkretne wojsko jest potrzebne.
Każdy swój rozum ma i niech zeń korzysta jak potrafi; myślę jednak, że warto – jeśli dotychczas popierało się PiS - poczekać na stanowisko PiS-u. Poczekać i jak najbardziej refleksyjnie się do tego stanowiska ustosunkować. Trzy-cztery dni można chyba wytrzymać?
Wytrzymajcie moment w tej politycznej zapalczywości, choćby przez wielokrotnie deklarowany szacunek dla Jarosława.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)