Między fotele, gobeliny,
w szał szamerunków i koronek
nie znając dnia ani godziny
- z troską na twarzy -
podążał sobie pewien Bronek.
Cóż szpaler, cóż limuzyn szyki
daleko wciąż do Ameryki.
Egzamin zdał już w prawyborach
Radka nie chcieli, przepadł z trzaskiem
W prawdziwy bój wyruszyć pora
- partyjny mandat ma lidera -
z czerwonym paskiem.
Cóż szpaler, cóż limuzyn szyki
daleko wciąż do Ameryki.
Idzie i orzech do zgryzienia
w szczękach obraca, ściska, żuje
„toć tych co jutro zagłosują
- w imię miłości oczywiście -
już dzisiaj jakoś nie szanuję”.
Cóż szpaler, cóż limuzyn szyki
daleko wciąż do Ameryki.
Piszą w gazecie, że poparcie...
...o aktyw się nie trzeba głowić...
i dobrze piszą, tak na starcie
- nie ma jak media -
lecz oni są – bezideowi!
Tamte bezmózgi i mohery
na szańcach siedzą, jadem plują
tak być nie może, do cholery...
- wszak demokracja -
...by głos marnować za tym szują!
Cóż szpaler, cóż limuzyn szyki
daleko wciąż do Ameryki.
O, znowu przyszli z demonstracją
z wrzaskami z siłą wodospadu
spadajcie z taką demokracją
- Radek, co krzyczą? -
„Spieprzaj dziadu!”
Cóż szpaler, cóż limuzyn szyki
daleko wciąż do Ameryki.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)