Nie mam wątpliwości, że obecność jakichkolwiek polskich żołnierzy na terenie Czcigodnej Rosji wymaga zgody samego Czcigodnego premiera Putina. To proste i oczywiste. Więc niecelowe są dywagacje na temat wysłania wojaków celem ochrony miejsca Katastrofy Smoleńskiej. O ile jednak rząd nie chce, żołnierze nie mogą, to przecież mamy od czegoś... harcerzy!
Podejrzewam zresztą, że ZHR i ZHP już się ścigają w uzyskiwaniu odpowiednich zezwoleń na organizację Międzynarodowego Obozu Harcerskiego pod Smoleńskiem o nazwie, czy ja wiem – może nie „Bieszczady 40”, ale na przykład – „Smoleńsk 2010”. I jestem przekonany o samych korzyściach takiego posunięcia.
- Wiara w rzeczywistą ochronę miejsca katastrofy wzrośnie o 90%.
- Rzeczywista ochrona miejsca katastrofy wzrośnie o 90%.
- Czcigodny Gospodarz wydając zgodę na stworzenie takiego obozu wykona gest rzeczywistej przyjaźni, a przynajmniej gest braku wrogości.
- Harcerze tworząc tam stacjonarny obóz wypełnią harcerskie wskazanie: „czuwaj”.
Tylko nie wiem, kto będzie pierwszy: ZHP czy ZHR. A może jednak sprawę wezmą w swoje ręce polscy kibice? Bo tu wskaźniki wzrosłyby do 100%.
Chyba napiszę list w tej sprawie do: sekretariat.gk@zhp.pl i do naczelnictwo@zhr.pl do czego i Państwa namawiam.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)