Mecz Lecha Poznań rozkawałkował mnie, a oglądałem go z Biniem (bracholem), bo przystawił kamerkę do plazmatyka, a skajp ciągnął jak świeża gruba żaba grząski muł. Potem się nawet zastanawiałem co to jest, że dorosły (wydawałoby się) człowiek wrzeszczy i się smuci, jak coś tam gdzieś, na jakimś boisku. Myślę sobie, że o to właśnie w sporcie chodzi. O to, że w czasach rozpadu i atrofii jest to element spajający takiego oranje w Dublinie i tysiące ludzi na całym świecie.
A dzisiaj rano jedna rzecz przyszła mi do głowy i sprawdziłem.
No, sami sobie porównajcie te herby:
![]()
Wiem, wiem, że przypadek, ale na miasto partnerskie dla Poznania by się nadawał! (Barwy Dublina są biało-niebieskie).



Komentarze
Pokaż komentarze (11)