O wielokrotnym uszkodzeniu swoich bębenków usznych badacz głębin morskich John Haldane pisał 100 lat temu tak: „Bębenki zazwyczaj się goją; jeżeli nawet pozostaje otwór, to częściową głuchotę kompensuje możliwość wydmuchiwania dymu przez rzeczone ucho, co stanowi atrakcję towarzyską”. Wypisz, wymaluj: dyskusje na S24.
Wyniki pierwszej tury wyborów przez Kaczystę uznawane są za w sumie dobre i satysfakcjonujące. I że „nic nie powiedziane”. Z kolei przez Platformersów uznawane są za bezapelacyjne i ostateczne utarcie nosa kohortom moherów i dobrym powodem, by otrąbić zwycięstwo.
Tymczasem dla mnie wypuszczanie dymu uchem nie jest dostateczną rekompensatą utraty słuchu. Liczyłem na to, że Platforma od dziś będzie wyciągać śledzie z ziemi, składać namioty, wymieniać się adresami z dziewczynami jak to zazwyczaj robią pod koniec sierpnia harcerze zwijając obóz. A tu nic z tego. Nie okazaliśmy się tak monolityczną i zdyscyplinowaną armią jak to sobie malowaliśmy (i często wmawialiśmy) po 10 Kwietnia.
No cóż – nikt nie mówił, że będzie łatwo. Nie ma co kląskać; pierwszej tury nie wygraliśmy nie tylko z Platformą, ale też sami ze sobą. Policzyliśmy się i rachunek wyszedł dość mizerny. Dlatego: nie odpuścić, być konsekwentnym, dawać przykład, nie pękać i walczyć. Bo zostanie płynący dym z ucha i niemęskie oczekiwanie, że błona w bębenku kiedyś sama zarośnie – na przykład podczas wyborów parlamentarnych. A błony rzadko zarastają same z siebie.
A jak już słyszę o tym jak Napieralski wymaga "od Kaczyńskiego i Komorowskiego", by mu przedstawiali swoją wizję państwa, to pusty śmiech mnie bierze. Hetman Koronny Napieralski, paradne.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)