Sejm. Restauracja. Premier zakłada pod brodą wielką białą, wykrochmaloną, chustę. Kelner nakłada premierowi do talerza makaron, po chwili sięga po wazę i chochlą zalewa go gorącym rosołem. Donald Tusk kiwa głową w aprobacie, psika do rosołu maggi, pyka pieprzem, zanurza łyżkę. Wokoło stoliki oblężone, posłowie siedzą po czterech, albo nawet po pięciu, dziobią widelcami kopytka, ale do stolika prezesa Rady Ministrów nikt się nie dosiada. Skrzypią drzwi...
Schetyna: - Można?
Tusk: – Siadaj. Co ty, na nartach byłeś?
(Schetyna odsuwa krzesło, rozbiera się z narciarskiej kurtki, gogle zdejmuje, szamocze się z suwakiem kurtki. Zniecierpliwiony łapie za przylepiec lewej rękawicy, a ta – obluzowana – leci w powietrze i ląduje w środku premierowego talerza.).
Tusk: - Rękawicę mi rzucasz? W talerz? W taki czas i taki apetyt?
Schetyna: - Eeee, nie no, wypskło mi się...
Tusk: (milczenie, odsuwanie talerza, marszczenie czoła, ogniskowanie wzroku na Schetynie).
Schetyna: - Już przestań, wypadek to jest przecież...
Tusk: - Na oczach całej restauracji wypadek? Celiński zostawił samochód jak miał wypadek z samym płotem, a ty się do jedzenia zabierasz...?
Schetyna: - Kelner!
Tusk: - Hm...
Schetyna: - Hm.
Kelner donosi wazę dla Schetyny: - Makaron czy ryż?
Schetyna: - Makaron..., chwila..., jaki ryż?
Kelner: - Do pomidorowej mamy to i to.
Schetyna: - Jakiej pomidorowej?!
Kelner: - Tej, co przedwczoraj była rosołem pana premiera, a dzisiaj jest pomidorową... Zawsze panu smakowała...
Schetyna: - A jakiejś innej nie ma?
Kelner: - Ogórkowa. Ale będzie dopiero jutro, z tej pomidorowej zrobiona. A czego by pan wicepremier sobie życzył?!
Schetyna: - Eeee...
Tusk: - Heeeeeeeeeheheh hehe heheh...
Kelner: - Hehhhehehehehe...
Tusk: - Może węgierskiej gulaszowej by chciał..., heheheeeehehehe... Zabieraj Grzesiek tę rękawicę i przeproś jutro ładnie, dobry humor mamy, co nie panie Adamie?
Kelner: - Dostanie gorący kubek, to się sam wyreguluje panie premierze...
Tusk: - Wszyscy wiedzą, że z niego taki Talleyrand albo ten, no - Richelieu - jak z tej jego ogórkowej schabowy... Jestem w końcu historykiem, wiem o czym mówię...
Kelner: - Jacha, premierze... Też zresztą jestem...
Schetyna: - Ale ja też jestem!
Kelner: - Jedz jedz. Smakuje?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)