Nikt normalny nie weźmie pistoletu, nie pójdzie strzelać do ludzi w siedzibie znienawidzonej partii – tak odebrałem tzw. przekaz medialny związany z morderstwem w Łodzi. Teraz jest podobnie; wyczuwam narrację: nikt normalny nie podpali się na ulicy przed siedzibą premiera RP.
Warto zastanowić się nad tą koincydencją, bo akurat składa się tak, że zarówno morderca z Łodzi, jak i ten zdesperowany człowiek sprzed Kancelarii przyznali, że popierali… PO.
Jak to zatem jest?! PiS to partia zrzeszająca frustratów, jątrzycieli, ludzi rozpamiętujących klęski i ciemnogrodzian, ale nikt z nich do nikogo nie strzela i nikt się nie podpala. Wynikałoby, że to właśnie oni są normalni. Jak tu sobie w mediach poradzić z tą normą, jak tu obwinić Kaczora, że tak destrukcyjnie wpływa na swoich politycznych przeciwników? No – jak?
Jak?! A normalnie. Jak i dotychczas. Na chama i bez logiki.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)