Ja naprawdę nie muszę wiedzieć, co i jak Kataryna zredaguje jutro w Wyborczej. Ja poprzestaję na tym, że już wiem GDZIE podjęła ona swoje redagowanie w przedwyborczym tygodniu. I to nie jest tak, że ona nie wie, że jest kwiatkiem do kożucha i bidula myśli, że: „ja im pokażę”.
Że nie ma świadomości, że jest martwym zającem rzucanym z sań dla niedorżniętej watahy wilków, które mają się zającem zająć, poszarpać go i zaprzestać pościgu.
Jest dokładnie odwrotnie.
Oczywiście nie mam Szanownej Blogerce tego redagowania za złe – każdemu wszakże wolno kochać, to miłości słodkie prawo!


Komentarze
Pokaż komentarze (15)