Wyobraźmy sobie, że w Polsce żyje sobie jakieś 30 (?) tysięcy fanów jakiegoś sportu tudzież jakiegoś gatunku muzyki. Niewiele, prawda? No, powiedzmy że to szacho-boks trzymając się już kategorii sportów niszowych.
I grupa ta jest wielce zdeterminowana w dążeniu do oglądania na żywo meczów jak najwyższych lotów. Nie chcą jeździć po jakichś Japoniach lub Meksykach, gdzie na co dzień walczą najlepsi z najlepszych. Chcą żeby tuzy szacho-boksu przybywały potykać się w Polsce. Na przykład w Katowicach.
Środowisko to wie, że to droga zabawa. Trzeba zorganizować supernowoczesną halę i zagwarantować hi-techowoą obsługę dla przyszłych imprez. Kosz szacowany to jakieś 100-150 milionów zł. Kupa siana. Tak się jednak składa, że niewiadomych całkiem powodów szacho-boks, mimo totalnej niszowości, jest trendy w „określonych kręgach”. W takim rządzie na przykład oraz w Unii Europejskiej. Co z tego mogłoby wyniknąć?
Dobra. Koniec żartów. Właśnie dowiedziałem się, że w okolicznościach przyrody pod tytułem „podnosimy podatki” ok. 260 milionów zostanie wydanych na NOSPR (Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia) w mieście Katowice. Pewnie kosztowałoby to 100-150 milionów, ale skoro częściowo płaci Łunia… to tak jak z kosztami polskich stadionów na E2012 – biją rekordy światowe.
Jest doprawdy niemożebne, aby podatnicy en bloc fundowali garstce snobów (zapewne nie najbiedniejszych) zabawki tego rodzaju. Świat staną na głowie. Naprawdę nie ma już na co wydawać pieniędzy? A minister – pożal się Boże – Zdrojewski śpieszy z zapewnieniami, że damy radę! On będzie wspierał i tak dalej.
Ministrowi gratulujemy „bystrości umysłu”, ale też go rozumiemy. Ma chłopina robotę, która w normalnym kraju nie ma prawa istnieć, toteż kombinuje jak może, żeby uzasadnić konieczność swego istnienia.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)