Ortodoks Ortodoks
511
BLOG

Złoty parytet istnieje?

Ortodoks Ortodoks Polityka Obserwuj notkę 9

Wczoraj popełniłem dość abstrakcyjny tekst aby łopatologicznie wyjaśnić skąd bierze się dług publiczny, kto „trzyma weksle”, oraz czy można tego długu nie spłacać. W zasadzie to nie tekst jako taki był abstrakcyjny, ale jego kanwa, tj. stwierdzenie, że istnieje rzeczywistość całkiem realna, która przez (głównie) polityków lubi być omijana różnymi wygibasami. A to prawnymi, a to księgowymi. Skonstatowałem jednak, że rzeczywistość i tak o sobie zawsze przypomina krzycząc co jakiś czas „król jest nagi!”. I tak oto politycy mogą sobie drukować pieniędzy ile tylko zechcą i nawet mogą wmawiać ludziom, że mają one jakąś wartość. Ludzie nawet to kupią, ale tylko na chwilę. Po chwili tej bowiem pojawi się inflacja, która obali manipulacje rządu.
 
Pomyślałem sobie, że istnieje całkiem sensowny sposób zweryfikowania tego zjawiska (tj. naturalnego, „rynkowego” obalania fikcji rządowej) na podstawie trendów w kilku obszarach.
 
Pierwszy obszar to wartość gospodarki. Jak ją zmierzyć? Najprościej wielkością produkcji czy też usług, ale jeszcze prościej indeksami giełdowymi. To metoda obarczona sporym błędem w terminie kilku lat (nie mówiąc o miesiącach), ale już na przestrzeni dekad czy całego wieku całkiem rzetelna. Siłą rzeczy trzeba by się oprzeć na giełdzie amerykańskiej i mam nadzieję, że nie trzeba uzasadniać dlaczego. Najstarszy i najbardziej rzeczywisty indeks to Dow Jones Industrial i na nim się oparłem w obliczeniach.
 
Drugi obszar to cena złota. W tym przypadku też wierzę, że uzasadnienie „dlaczego” jest zbędne. W tym miejscu potrzebny jest jeden „myk” wyjaśniający. Otóż od ok. 10 lat dynamicznie rośnie wartość złota wirtualnego. W tej chwili złoto nierzeczywiste (czyli instrumenty pochodne oparte na cenie kruszcu) to circa połowa całego notowanego na świecie złota. Pamiętajmy o tym przy wyciąganiu wniosków.
 
Obszar trzeci to ilość złota na świecie. Złota się nie „produkuje”, ale cały czas wydobywa.
 
Obszar czwarty to liczba ludności. Czymże bowiem byłyby te szacunki bez odniesienia się do kategorii per capita?
 
I jeszcze jedno. Sprawdzamy „stan rzeczy” od momentu, w którym zaczął chwiać się złoty parytet, czyli od połowy lat 30-tych, w których to tzw. New Deal położył podwaliny pod realny, „inflacyjny” socjalizm funkcjonujący dziś na niemal całym świecie. 80 lat to kawał czasu, który uwalnia analizy od dywagacji nt przypadkowych odchyleń czy okresowych kryzysów. Pokazuje on kawał realnego trendu i charakter zjawiska.
 
Liczba ludności, a liczba złota.
Okazuje się, że ilość złota (tego realnego) podąża za liczbą ludności. Tu i tu wzrost ~3-krotny. Ciekawa konstatacja, bo wzrost liczby ludności oraz tempo wydobycia złota w poszczególnych latach nie były liniowe. Co ciekawe trendy te pokrywają się również w dekadach gdy o złotym parytecie nikt już nie słyszał. Czy fakt, że rządy powiedziały złotemu parytetowi „żegnaj” przełożył się zatem na rzeczywistość? Widać, że rząd swoje, a lud swoje. Generalnie, w pewnym przybliżeniu oczywiście, złota per capita jest mniej więcej tyle samo co 80 lat temu. Co więcej, sprawdzałem te dane, które w ogóle są dostępne, dzieje się tak „od zawsze”.
 
Jak to się ma do światowego wzrostu gospodarczego?
Znów 80-cio letni horyzont pozwala odciąć się od deformujących trend kryzysów. DJIA od lat 30-tych (już po słynnym krachu na NYSE) wzrósł o ok. 1000%. Amerykanie są dziś więc 10-krotnie bogatsi niż prawie wiek temu? Bush i Obama chwalą się przecież, że za ich rządów w USA „żyje najwięcej milionerów w historii”. Cóż, w Kongo chyba też.
 
A złoto?
Złoto… złoto podrożało, także od roku 1930, podrożało o ok. 600%. I tutaj jest ten myk. Urealniając cenę złota do ceny istniejącego kruszcu (bez derywatów) podrożało o ok. … 1000%!
Ciekawe, prawda?
 
Co z tego wszystkiego wynika? Według mnie dwie rzeczy zasadnicze.
 
Po pierwsze uwzględniając liczbę ludności, liczbę pieniądza fiducjarnego liczonego cenami akcji, wzrost ceny złota oraz jego ilość na świecie można z grubsza ocenić skalę inflacyjnej grabieży jaka jest na nas dokonywana. Należy pamiętać, że te 80 lat to niby kawał czasu, ale to jednak wciąż okres, w którym spokojnie można zmieścić życie człowieka.
 
Po drugie trzeba chyba stwierdzić, że złoty parytet jednak istnieje. Oczywiście nie w dekretach i ustawach. Politycy robią przecież wszystko żeby go nie było. Ale wspomniana już rzeczywistość, natura i po prostu Rynek wiedzą swoje. W przyrodzie naprawdę nie ginie nic. Złoty parytet jest więc utrzymywany siłą wyższej konieczności. Wbrew Keynesom, wbrew Bushom i Obamom, tudzież swojskim Tuskom i Kaczyńskim.
 
I mówcie co chcecie – rzeczywistości i rynku nie da się oszukać żadnym magicznym myśleniem o „trzeciej drodze”, „prymatu człowieka nad pieniądzem” czy „zapobieganiu wyzyskowi człowieka przez człowieka”.
 
 
Dane za: akcje.net, kito.com i US Geological Survey

 

Ortodoks
O mnie Ortodoks

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka