W związku z ruchem Palikota coraz częstsze są głosy w rodzaju „teraz Platforma to musi wziąć się za reformy”. Mówią to również sami platformersi. No dobra. Powiedzmy, że jednak Platforma „weźmie się”. Ale za co konkretnie? Co konkretnie zrobi? Jakie to reformy można by nazwać najbardziej pasującymi do PO?
Jest z tym pewien problem, gdyż o ile takie PiS czy SLD skupiają wokół siebie ludzi o dość jednolitych poglądach (PSL jest jeszcze bardziej spójne, ale tu akurat nie o poglądy chodzi), o tyle Platforma jest nie wiadomo czym.
Ma Platforma zrezygnować z cięć (a wręcz rozszerzać socjal), czy może jednak ciąć? Znam paru wyborców PO (trudno nie jest, mieszkam w „większym ośrodku) i wiem, że jedni oczekują tego, drudzy tamtego.
Ma tworzyć polskie czebole czy raczej prywatyzować i promować konkurencję na rynku? Znów, znam takich i takich wyborców PO.
Ma chłostać katolicki kler świeckim biczem, czy może wspierać umiarkowaną symbiozę KRK i państwa? Akurat w tę stronę uderzył Palikot, co wyraźnie pokazało jak różne poglądy w tej materii charakteryzują elektorat PO.
Ma - to temat aktualny - promować legalizację miękkich narkotyków i „edukować” lud, czy raczej używać represyjnych metod „na granicy prawa”? Zapytajcie pierwszy podstawowy elektorat PO, czyli młodych, wykształconych z większych ośrodków. Zapytajcie też drugi podstawowy elektorat - dorabiających się, w średnim wieku (z dziećmi w gimnazjach), z klasy średniej.
W Platformie ścisnęli zwieracze. Do boju! Do reform! Już wstają z krzeseł. Już chcą biec. Już startują…. i klops. Każdy pobiegnie w inną stronę.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)