Ortodoks Ortodoks
509
BLOG

XIX wiek ciągle w modzie.

Ortodoks Ortodoks Polityka Obserwuj notkę 5

Czas temu jakiś, z miesiąc do tyłu, grupa parlamentarzystów europejskich przeforsowała rezolucję nawołującą do wprowadzenia zasady, że minimalne wynagrodzenie nie może być niższe niż 60% wynagrodzenia średniego. Parę dni później pojawił się sondaż pokazujący, że większość ankietowanych jest za tym pomysłem. Już ten fakt mówi nam rzecz podstawową – większość nie ma racji, żeby nie rzec, że większość to głupcy.
Jak bowiem można podnieść minimum to wartości 60% średniej nie zmieniając jednocześnie tej średniej? Tylko poprzez jednoczesne obniżenie maksimum, a o tym przecież było cicho. Inaczej wzrost minimum musi spowodować wzrost średniej, która chwilę później podniesie minimum i tak dalej. Błędne koło.
Tak abstrakcyjne ankietowani oczywiście nie myślą. To ich albo przerasta, albo brakuje im chwili na refleksję.
Jestem pewien, że gdyby ankietowanych zapytać czy chcieliby, aby każdy zarabiał powyżej średniej, to też większość byłaby „za”. Sondażu to powierzającego nie widziałem, ale nie zdziwiłbym się, gdyby taki się pojawił.
 
To, i wiele, wiele innych przesłanek*, pokazuje, że lud en bloc ciemny jest i tyle. Problem w tym, że zaczadzeni XIX-wiecznymi fantasmagoriami politycy - i ich wyznawcy - żyją w świętym przekonaniu, że mogą to zmienić. Ściślej rzecz biorąc żyją oni w przekonaniu jeszcze gorszym, bo skażonym dwójmyśleniem. Z jednej strony przeciętny socjalista nigdy nie przyzna, że „lud jest głupi”, z drugiej zaś zrobi wszystko, by temu ludowi poglądy nieco w głowie poprzestawiać, bo ma je za pośledniejsze od swoich.
 
Do czego zmierzam? A do tego, że Warszawę i warszafkę opanowały dzisiaj dwie bandy rodem z XIX wieku, które wiedzą lepiej. Wolnościowców różni od nich parę rzeczy.
 
Pierwsza to taka, że wolnościowcy wiedzą, że większość to półgłowki. Nie obiektywnie, tylko w porównaniu do reszty. Zawsze jest jakaś elita (w każdej jednej dziedzinie zresztą), która o kilka klas przerasta resztę. Wolnościowcy nie wiedzą jednak jak półgłówków od elity odróżnić. Wiedzą jedynie, że swoi zrobi „przyroda” w postaci wolnego rynku (nie tylko w sensie ekonomicznym), która pokaże kto jest mądrzejszy. W byciu głupcem nie ma zresztą niczego zdrożnego, a nawet jest tak, że „mądrość” nie jest to rzeczą daną raz na zawsze.
Wspomniane bandy mają dokładnie odwrotnie: nie wiedzą (choć wiedzą, znów dwójmyślenie), że większość to głupcy, ale za to wiedzą którzy to którzy. To znaczy twierdzą, że wiedzą.
 
Sprawa druga jest taka, że wolnościowcy wcale nie mają potrzeby dowiadywać się, który z ludu to półgłówek, a który niekoniecznie. Nikomu do niczego nie jest to bowiem potrzebne. To po prostu nie-waż-ne. Dla wolnościowca każdy powinien żyć na własny rachunek i własne ryzyko, i jeśli uważa się za mądrzejszego/głupszego od średniej, to jego prywatna sprawa. Jeśli skutek jego postępowania udowodni pogląd jegomościa to dobrze, jak nie, to też dobrze. Życie po prostu.
Obie bandy mają oczywiście odwrotnie. Koniecznie chcą ustalić kto jest kto (choć wiedzą kto jest kto – dwójmyślenie jak zwykle). Naturalne po to, aby do tych mniej sprawnych umysłowo wyciągnąć pomocną dłoń. To wyciąganie pomocnej dłoni jest zresztą zachowaniem, po którym najszybciej poznać bandziora, zwłaszcza, że w chwilę po wyciągnięciu owej dłoni jakimś cudem lądują w niej nasze pieniądze.
 
I tak na przykład ONR-owcy wyciągają dłoń** do pogubionych owieczek, które nie wiedzą (ach, ta paskudna lewacka edukacja), że najważniejszy jest naród. O, przepraszam, Naród. Niezbędne są zatem ONR-owcom pieniążki na narodową, tfu, znów błąd, Narodową Edukację, politykę prorodzinną, pronatalistyczną i w ogóle pro.
Druga banda wyciąga pomocną dłoń po pieniążki na edukację seksualną, związki zawodowe, in vitra, homos…, sorry, gejów i innych mniejszościowców. Patrzeć tylko jak zechcą dbać o mańkutów.
 
Obie bandy żyją nie tylko w świętym przekonaniu, że ich musi być na wierzchu. Jest gorzej, oni wierzą, że jak na wierzchu nie będzie ich racja, to będzie na nim racja bandziorów z naprzeciwka. Wg obu nie na alternatywy dla socjalizmu równościowego (klasowego, mniejszościowego etc) lub socjalizmu narodowego. No po prostu socjalizm stanowi limes idei wszelkich. Nie może być żadnej tam wolności, a jedynie „wolność” rozumiana jako „prawo do”. „Należy się” to jedno z ulubionych i najczęściej używanych pojęć. „Należy się” rzecz jasna za każdym razem komu innemu, ale jednak „należy się”.
 
Niestety wyjścia z tego nie widać, bo demokracja to demokracja. Demokratyczni zamordyści z jednej strony kreują wolę ludu, ale z drugiej bardzo chętnie się jej oddają, schlebiając nawet największym kretynizmom. Gdyby lud raczył zagłosować za tym, żeby wszyscy zarabiali powyżej średniej to co to za problem? Vox populi, vox dei. A potem się dziwić, że dług publiczny rośnie jak dresiarz na sterydach.
 
*Poszlaka zaobserwowana wczoraj: jakaś baba w sklepie wrzeszczała do ochroniarza, żeby pokazał jej ustawę (!), która mówi, że ona musi wchodzić do sklepu wejściem, a nie może wyjściem.
**Ciekaw jestem czy obecni ONR-wocy wiedzą co myśleli o dacie 11.XI jako dniu niepodległości ONR-owcy przedwojenni.

 

Ortodoks
O mnie Ortodoks

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka