10 obserwujących
189 notek
84k odsłony
622 odsłony

Kłamstwa Putina

Wykop

Wypowiedź Putina na temat przyczyn wybuchu II wojny światowej nie wnosi niczego nowego do ciągle aktualnej w Rosji stalinowskiej wersji historii.
Jest to istotna część pożywki którą żyje kagebiacki reżym zagrabiwszy spadek po Jelcynie wyeliminowanym jeszcze „za życia” przez rzeczywistych beneficjentów masy upadłościowej Sowietów.
Wprawdzie dla własnych korzyści „sprywatyzowali” sobie majątek państwa wystawiając jako nominalnych właścicieli gromadę drugorzędnych agentów odgrywających rolę „słupów” z których część już zlikwidowano za nieposłuszeństwo, ale pozostawili pożyteczną dla utrzymania władzy frazeologię stalinowską kontynuując też i osobisty kult jednostki na użytek aktualnego władcy.

Przy okazji starają się być usłużni na rzecz wspólnika w dziele tworzenia nowego układu europejskiego, a także w dużej mierze czynnika wiodącego w tej spółce jakim są Niemcy.
Sprawa obarczenia winą za wojnę mocarstw zachodnich – Francji i Anglii ma swoje merytoryczne uzasadnienie nie tylko w kapitulacji monachijskiej, lecz także we wcześniejszych wydarzeniach począwszy od Locarno, paktu morskiego i wielu innych. Jednakże żadne z nich nie było bezpośrednią przyczyną wybuchu wojny, która została sprowokowana przez Stalina w gruntownie przygotowanym wieloletnim wysiłkiem pakcie z Hitlerem, nazywanym potocznie „pakt Ribbentrop – Mołotow”
Bez tego aktu i sowieckiego wsparcia materialnego Hitler nie podjął by ryzyka wojny na dwa fronty, czemu dał dowód już w 1938 roku w obliczu groźby wojny z Czechosłowacją i Francją.

Sytuacja Sowietów w tym czasie nie była dobra, nie poradził sobie Stalin jeszcze ze skutkami rzezi „jeżowszczyzny” dokonanej zresztą na jego życzenie, a co najgorsze miał praktycznie rozbity system dowodzenia wojskowego nie mówiąc o brakach technicznych.
Najlepsze w tych warunkach byłoby przesunięcie czasu rozpoczęcia wojny na lata czterdzieste i mogło być to wykonane przez przedłużenie pertraktacji z Niemcami i nie deklarowanie swojej gotowości do akceptacji i współudziału w niemieckiej agresji.
Chciwość łupów i obawa przed ewentualną rezygnacją ze strony Hitlera z rozpoczęcia wojny rewanżowej, pchnęły Stalina do pośpiechu i dlatego zdecydował się na  zachęcenie Niemiec do natychmiastowej wojny.
Liczył na powodzenie swego planu polegającego na powtórce wojny na zachodzie i wyczerpania sił obu stron po dwóch trzech latach, co umożliwi mu wejście tak daleko na zachód jak się tylko da pokonując obie osłabione strony konfliktu.
Nie uwzględnił ani możliwości łatwego zwycięstwa niemieckiego na froncie zachodnim, ani nawet ewentualnego, pokojowego rozstrzygnięcia i „napuszczenia” Niemców na Sowiety.
O tym że Polska zostanie osamotniona mógł się przekonać w trakcie sierpniowych pertraktacji z aliancką misją wojskową kiedy Francuzi nie czekając na zgodę Polski zaoferowali mu zezwolenie na wkroczenie sowieckiej armii do Polski jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych.
Oznaczało to praktycznie poświęcenie Polski na rzecz udziału Sowietów w wojnie z Niemcami.

W sumie mamy dość ładny alembik zdrad, tchórzostwa i kłamstwa u wszystkich uczestników tych wydarzeń z wyjątkiem Polski, która „potraktowała poważnie traktaty zawarte z Niemcami i Sowietami” i uwierzyła wiarołomnym zapewnieniom Francji i Anglii o włączeniu się do wspólnej wojny z niemiecką agresją, potwierdzonym zawartymi umowami.
To co stało się po 1 września 1939 roku jest czytelne dla wszystkich, są to fakty których nie da się ukryć, zarówno zdrady aliantów jak i sowieckiego udziału w agresji uwieńczonej wspólną defiladą sojuszniczych armii niemieckiej i sowieckiej w Brześciu n/Bugiem.
Mniej znane jest na świecie prowokacyjne zachowanie Anglików po 25 sierpnia 1939 roku, którzy działając jakby w obawie przed możliwością wycofania się Niemiec z agresji na Polskę zastosowali kilka zabiegów w tym celu, a szczególnie: - nie poinformowano Polski o tajnym protokóle do paktu Ribbentrop – Mołotow, udzielono wprost nieoficjalnej informacji Ribbentropowi że nie zaangażują się w obronę Polski, kazano Polsce wstrzymać mobilizację, dokonywano pozornych zabiegów „dla ratowania pokoju”.
Wszystko to uczyniono w jednym celu – wywołania wojny niemiecko polskiej, bowiem znacznie większym strachem napawała naszych zachodnich aliantów alternatywa pokojowego załatwienia konfliktu niemiecko polskiego niż wybuch wojny.
Dla łajdaka szykującego oczywiste oszustwo w stosunku do swego sojusznika było zupełnie naturalne posądzenie oszukiwanego o podobne intencje, czyli dogadanie się Polski z Niemcami w celu odwrócenia kierunku niemieckiej napaści.
I to była sprawa stanowiąca sedno niemieckich życzeń w stosunku do Polski, a nie drugorzędne w sumie sprawy Gdańska czy autostrady.

Na marginesie ówczesnych wydarzeń i rozgrywek znalazły się tłumaczenia braku pomocy Polsce ze strony Francji i Anglii nieufnością do polskiego rządu, a szczególnie Becka. Sugestie w kierunku zmiany składu polskiego rządu rzeczywiście miały miejsce, ale nie były przedmiotem specjalnych żądań. Po prostu Francuzi wiedzieli że rząd w Polsce jest dyspozycyjny w stosunku do Rydza z racji rosnącej jego siły w miarę zbliżania się zagrożenia wojennego.
Jako jedyny przedstawiciel Polski cieszył się zaufaniem Francuzów od czasów jego wizyty we Francji w 1936 roku. Obdarzono go nawet tytułem „personalite’ digne de confiance”, jak pamiętam uwypuklonym w prasie francuskiej, zapewne dla odróżnienia od Becka.
Nie ma zatem usprawiedliwienia dla postawy Anglików i Francuzów w 1939 roku czemu wyraz dali nie tylko marszałkowie Francji Petain i Juin, ale nawet przedstawiciele oberkomando der Wehrmacht Keitel i Jodl, którzy ze zdumieniem obserwowali bierność 110 francuskich dywizji wobec niepełnych 23 niemieckich na froncie zachodnim we wrześniu 1939 roku w sytuacji możliwości błyskawicznego opanowania całych zachodnich Niemiec bez większego oporu.

Po stronie rosyjskiej sojusz i wspólna z Niemcami napaść na Polskę przyniosła chwilowe korzyści w postaci zaboru „większej” połowy jej terytorium, a w konsekwencji krajów bałtyckich i Besarabii, natomiast zawodne okazały się plany łatwego podboju Europy zachodniej.
Zamiast tego Sowiety stanęły w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa napaści niemieckiej, olbrzymich strat ludzkich i materialnych, a także widma klęski od której uratowało je bezmierna głupota hitlerowskich zbrodni.
W historiozofii sowieckiej i współczesnej rosyjskiej ta wojna nie jest rezultatem błędów, a właściwie obłędu Stalina, a wypełnieniem misji „obrony kraju” i dlatego nazwano ją „ojczyźnianą”, ale też „wyzwalania Europy” z hitlerowskiej niewoli.
Skutki tego „wyzwolenia” przeżywamy do dziś i to nie tylko liczne narody europejskie, lecz także sami Rosjanie, którzy nigdy nie odrobili strat poniesionych w wyniku wojny i bolszewickiego reżymu.

Na tym tle wszelkiego rodzaju kontynuacja sowieckiego systemu rządów, a nawet myślenia działa na szkodę narodu rosyjskiego. Dla współczesnych władców Rosji ten system jest przydatny, gdyż pozwala na podporządkowanie sobie bezwolnych mas, które ciągle jeszcze nie pojmują że mogą same decydować o swoim losie. Równie niebezpieczne jest podleganie schematom organizacji współpracy międzynarodowej. Rosja Jelcyna dokonywała jeszcze jakichś prób ułożenia sobie stosunków międzynarodowych z uwzględnieniem korzyści własnych, ale też i swoich sąsiadów, czego wyrazem były próby uregulowania stosunków z Polską. Obecnie wszystko jest podporządkowane układowi niemiecko rosyjskiemu, czyli de facto interesom niemieckiej oligarchii pozwalającej na korzystanie ze wspólnych dochodów rosyjskim władcom.
Nie wiemy w jakim stopniu odbywa się to pod niemieckie dyktando a ile jest w tym własnej inicjatywy. Jedno jest pewne odbywa się to ze szkodą dla rosyjskich interesów, a szczególnie dobra rosyjskiego narodu.
Eksport surowców i półfabrykatów przynosi korzyści tylko nielicznym, nie wpływa na rozwój autonomicznej gospodarki rosyjskiej i powiększenia powszechnego udziału narodu w procesie tworzenia i podziału dóbr.
Wysługiwanie się rzeczywistym, a nawet wyimaginowanym interesom niemieckim prowadzi do absurdalnych działań, jak choćby stałych napaści na Polskę

Dopóki istnieje enklawa królewiecka i rosyjskie wpływy na Białorusi i Ukrainie sprawa polskich stosunków z Rosją będzie miała dla nas istotne znaczenie. Obawiam się jednak że ograniczanie polskiej aktywności w tej sprawie do prostowania kłamstw Putina i podkreślania rosyjskich agresywnych zamiarów jest dalece niewystarczające. Jest jednak wspólny temat żywo interesujący w zasadzie wszystkie narody środkowej i wschodniej Europy. Jest nim walka z dominacją niemiecką na tym obszarze. W wyniku tej dominacji wszyscy są poszkodowani, nie mogą rozwinąć autonomicznej gospodarki i kierować się własnym interesem w rozwiązywaniu palących problemów swoich państw.
Rosjanom należy wskazywać stale na jaki poziom życia skazuje uległość ich rządów wobec niemieckiego dyktatu. Wspieranie ideologicznych dysydentów lewackiej proweniencji do niczego nie prowadzi, są oni izolowani we własnym społeczeństwie nie mówiąc już o zagrożeniach jakie ze sobą niosą.
Znacznie skuteczniejsze byłoby działanie uświadamiające jak oszukańcza jest polityka kremlowskiej oligarchii okradającej naród rosyjski na setki miliardów dolarów pod pozorami wielkomocarstwowości.
Wspólna dola wyzysku i upośledzenia jako podstawowy temat polityki wyjaśniającej położenie narodów byłego sowieckiego imperium jest znacznie skuteczniejszym środkiem aniżeli bełkot o demokracji, tolerancji i różnego rodzaju „swobodach”. Na natrętną propagandę prostalinowską można odpowiedzieć tylko że Stalin był największym w historii prześladowcą narodu rosyjskiego. Reżym putinowski jest silny bezwładem rosyjskiego narodu, właściwe ukierunkowanie przewodniej idei walki z reżymem i biernością Rosjan jest jedyną drogą możliwości dokonania zmian nie tylko w rosyjskim, ale i powszechnym interesie.

Wykop
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Inne tematy w dziale Polityka