Andrzej Owsiński Andrzej Owsiński
535
BLOG

Gdzie polscy kardynałowie?

Andrzej Owsiński Andrzej Owsiński Religia Obserwuj temat Obserwuj notkę 10

Andrzej Owsiński

Gdzie polscy kardynałowie?

Papież Franciszek jest niewątpliwie wyjątkowym papieżem, jego wypowiedzi i działania budzą niekiedy zdumienie, a nawet posądzenie o herezję.

Czasami odnosi się wrażenie że więcej mu zależy na sukcesach politycznych aniżeli służbie kościołowi powszechnemu, czyli nam wszystkim, wiernym, ale też i całej ludzkości w służbie Bożej.

Czasy dla chrześcijaństwa są ciężkie, ledwie wyszliśmy ze śmiertelnego zagrożenia bolszewickiego i hitlerowskiego, a już wpadliśmy w totalny atak ze strony skrajnego libertynizmu obyczajowego stanowiącego forpocztę niszczycielskiej siły „globalizmu” w stosunku nie tylko religii, ale całej kultury chrześcijańskiej.

Do tego celu dążą też radykalne odłamy innych religii z muzułmańskimi na czele.

W takich czasach potrzebny jest duch walki w obronie wiary i zrodzonej z jej nakazów kultury, tymczasem w wyniku wyboru w miejsce obrońcy wiary, następcy św. Jana Pawła, zmuszonego do bezprecedensowej abdykacji – Benedykta XVI, Franciszka, który chyba na znak że już drugiego, przynajmniej o tym samym imieniu nie będzie, nie odznaczył się „jedynką” – otrzymaliśmy jako Pasterza Kościoła nie obrońcę owczarni, ale negocjatora z wilkami.

Niektórzy sądząc z tej postawy uważają że obecny papież więcej zabiega o przychylność zdeklarowanych wrogów kościoła, aniżeli o dobro służby w Chrystusowej misji.

Niezależnie od oceny jedno jest pewne: papież Franciszek nie reprezentuje z pewnością „kościoła wojującego” jakim ma być kościół ziemski według tego podziału o jakim mnie uczono przed wielu, wielu laty.

A dzisiaj wobec ataku ze wszystkich stron nie tylko na kościół, ale na całą chrześcijańska kulturę potrzebny jest papież, który podejmie walkę o sprawy zasadnicze, o wierność nauce Chrystusa nawet w obliczu narastających prześladowań.

Przetrwa tylko ten kto będzie śmiało stawić czoło ofensywie zła, próby ugłaskania wysłanników szatana powodują skutki najgorsze w postaci pohańbienia i wejście na drogę nieuchronnego upadku.

28 listopada otrzyma kapelusze kardynalskie 13 nowych członków kolegium, z czego 9 posiadających uprawnienia wyboru papieża. Jest to dość istotne gdyż można spodziewać się w niedługim czasie nowego konklawe.

Niestety nie ma wśród nich Polaka i co bardziej zdumiewające, kolejny raz pominięty jest metropolita krakowski. Jest to tym dziwniejsze że od czasów kardynała Dunajewskiego w XIX wieku wszyscy metropolici krakowscy byli kardynałami /abp Baziak był tylko administratorem/.

Być może w Watykanie nie podoba się niezłomna postawa arcybiskupa Jędraszewskiego?

W ten sposób z 5 kardynałów Polaków tylko jeden ,metropolita warszawski będzie miał prawo uczestniczyć w wyborze papieża reprezentując kościół w Polsce.

Jak na przodujący kościół w skali światowej to stanowczo za mało. Pozostali dwaj uprawnieni polscy kardynałowie są urzędnikami watykańskimi.

A co do tego jedynego który ma reprezentować polski kościół to z pewnością brakuje mu wiele do tej reprezentacji. Przedstawił się dość wyraźnie wygłaszając opinię o pani pod opieką której przez wiele lat uprawiany był oszukańczy proceder przejmowania nieruchomości w Warszawie połączony z krzywdą lokatorów / z czego osobiście też skorzystała/, że „buduje królestwo boże na ziemi”. W czym prześcignęła Chrystusa twierdzącego że „królestwo moje nie jest z tego świata”.

Z taką postawą uniżoności wobec możnych odbiega się zdecydowanie od wymogów reprezentowania polskiego kościoła, który na świecie wyróżnia się zdecydowaną wiernością wobec zasad chrystusowych.

Sprawa pominięcia abp Jędraszewskiego w nominacji kardynalskiej ma dużo większe znaczenie niż skutki personalne. Należy poczytać to jako signum temporis uległości wobec więcej lub mniej jawnych wrogów kościoła i udzielenie pozwolenia na zamach z równoczesnym zakazem obrony.

W moim przekonaniu przynajmniej polscy kardynałowie w Watykanie powinni przeciwko takiej polityce zaprotestować zrzekając się zajmowanych stanowisk i deklarując powrót do Polski, aby stanąć w szeregach obrońców wiary

Wymagany jest jakiś stanowczy znak, że służba Chrystusowi ma znaczenie nadrzędne w stosunku do politycznych zabiegów watykańskiej dyplomacji o uznanie ze strony przedstawicieli światowego „globalizmu” zmierzającego do ostatecznej likwidacji chrześcijaństwa włącznie z jego wpływami na rozwój powszechnej cywilizacji.

Przypomina to wszystko sytuację kiedy Watykan zabiegał o uładzone stosunki z Moskwą, a Prymas Tysiąclecia w Polsce zajął stanowisko „non possumus” płacąc za to wysoką cenę utraty wolności z ryzykiem jeszcze większym.

Tak jest i współcześnie, niestety dotkliwie odczuwamy brak kontynuacji takiego stanowiska mimo znacznie mniejszego ryzyka osobistego.

Mamy wprawdzie wbrew hierarchicznie zorganizowanego kościoła instytucjonalnego próbę jego „demokratyzacji” przez ustanowienie odrębnego stanowiska „przewodniczącego konferencji episkopatu”, a tym samym rozwodnienie odpowiedzialności za dzieło pasterskie wobec kościoła w Polsce.

Nie wiemy zatem kto przewodzi kościołowi w Polsce, a to w czasach najwyższego zagrożenia jest zbyt poważnym mankamentem, ażeby przejść nad tym bez odpowiedniego ustosunkowania.

Potrzebny jest człowiek na miarę kardynałów: Stefana Wyszyńskiego, albo Adama Sapiehy, nieulękły i zdolny do stawienia czoła najcięższym wyzwaniom.

Jestem przekonany że kościół w Polsce stać na wyłonienie takiego przywódcy, który wyprowadzi go z obecnego bardzo niesprzyjającego położenia.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo