18 obserwujących
273 notki
139k odsłon
  368   0

Co to jest prawda historyczna?

Andrzej Owsiński

Co to jest prawda historyczna?

Burzliwą dyskusję wywołał artykuł Romualda Szeremietiewa na temat prawdy historycznej odnoszącej się do polskiej przedwojennej polityki, początku i przebiegu kampanii polskiej, nazywanej też „wrześniową” chociaż zahaczyła też i o październik 1939 roku.

Spór na temat winnych wybuchu wojny i polskiej klęski jest jak widać ciągle żywy, tylko że jego mankamentem jest fakt braku pełnej dokumentacji wszystkich ówczesnych zdarzeń.

Można zatem sprawę odesłać do ewentualnego ujawnienia rzeczywistego znaczenia wielu tajemniczych wydarzeń z tamtego okresu, traktując to jako ciekawostkę historyczną z minionej przeszłości.

I tu właśnie leży sedno zagadnienia, ta przeszłość nie jest zjawiskiem zamkniętym, a jedynie fragmentem procesu, który my współcześnie też przeżywamy. Ten proces możemy określić jako tworzenie nowego ładu światowego na gruzach odchodzącego. Sądząc po przebiegu wydarzeń raczej jesteśmy ciągle jeszcze w fazie burzenia niż działania twórczego, trudno bowiem określić, które zjawiska możemy określić jako zwiastuny nowego świata.

Za początek fazy niszczycielskiej należy uznać wybuch I wojny światowej, zwanej tak lekko na wyrost ze względu na fakt, że jej teatrem była Europa, częściowo Afryka i w niewielkim stopniu Azja. Ma ona jednak szczególne znaczenie gdyż w jej rezultacie rozpadły się cztery imperia zbudowane na przestrzeni stuleci drogą podboju i przemocy. Były to wszystkie trzy cesarstwa rozbiorowe Polski i sułtanat osmański. Wydawało się, że zaistniała okazja do stworzenia na ich gruzach nowego układu europejskiego, opierającego się na ładzie mającym większe perspektywy, aniżeli stuletni ład pokongresowy z 1815 roku. Tymczasem okazało się że traktat wersalski otworzył wrota piekielne o jakich nie śniło się nikomu, będącemu pod jarzmem państw zaborczych.

Do dziś jest tajemnicą prawdziwa przyczyna wprowadzenia takiego układu sił w Europie i braku jakichkolwiek zabezpieczeń, który spowodował wybuch następnej już rzeczywiście światowej wojny z nieporównywalnymi zniszczeniami, wielokrotnie większymi ofiarami i zniewoleniem prawie połowy Europy. Odnosi się wrażenie że jakaś piekielna siła pokierowała decyzjami wersalskimi, traktując je jako otwarcie dla dalszego procesu niszczenia współczesnego świata.

W przypadku obu wojen dziwnie kształtuje się rola Stanów Zjednoczonych, uchodzących za wybawicieli zarówno w przedmiocie udziału militarnego, jak i pomocy zniszczonym i wygłodzonym krajom. Te same Stany przyczyniły się w znacznej mierze do utrzymania bolszewickiego reżymu w Rosji po I wojnie światowej, jak i nie tylko uratowania przed klęską, ale też do obdarowania Stalina kilkunastoma krajami europejskimi.

Podobnie jak w stosunku do Europy powersalskiej tak i po-poczdamskiej, a właściwie to teherańsko-jałtańskiej nie wiemy kto i dlaczego spowodował te makabryczne w skutkach rozwiązania. Formalnie można oskarżyć Wilsona i Roosevelta, ale chyba należy ich raczej traktować jako wykonawców czyjejś woli, tylko czyjej? Jest mnóstwo hipotez, ale brak dokumentacji. Odnalezienie jej zmusiło by do napisania na nowo całej historii ostatniego wieku.

Na tym tle historia Polski musi być widziana inaczej aniżeli to jest współcześnie rozważane. W skrócie, można zaryzykować twierdzenie, że zostaliśmy przeznaczeni na pastwę już w chwili powstawania układu wersalskiego. Dopuszczenie do „Rapallo” i „Locarno” były tylko potwierdzeniem faktycznych ówczesnych decyzji. Podobnie zmowa z Albertville była tylko potwierdzeniem znacznie wcześniej podjętej i zasygnalizowanej budową linii Maginota, decyzji o tym, że wschodnia i środkowa Europa zostaje oddana na łup dyktatorom. Nawet w połowie sierpnia 1939 roku Francuzi nie pytając Polski zezwolili bolszewikom na wkroczenie do Polski jeszcze przed ewentualnym wybuchem wojny. Mamy zatem cały ciąg wydarzeń wskazujących wyraźnie w jakim kierunku zmierzają mocarstwa zachodnie. Problem leży tylko w tym kto stał za tymi decyzjami podejmowanymi przez różne rządy.

Oczywiście można mówić o „błędach” polskiej polityki zagranicznej, jak choćby o propozycji „wojny prewencyjnej” z Niemcami zgłoszonej przez Piłsudskiego po dojściu Hitlera do władzy i zapowiedzeniu zbrojeń równoznacznych z jawnym złamaniem traktatu wersalskiego. Był to niewątpliwie casus belli, ale o tym nikt we Francji nie chciał słyszeć. W praktyce niepotrzebna była wojna, a jedynie akcja policyjna w postaci wznowienia okupacji Nadrenii i terenów plebiscytowych. Wydaje się jednak w świetle omówionych poprzednio faktów, że Francuzi nawet na takie rozwiązanie nie zdobyli by się.

Piłsudski wypominał wizytującym go francuskim premierom, że Francja dopuszcza do zbrojeń niemieckich, a na ich odpowiedź, że nie dopuszczą do tego, stwierdził: „dopuścicie, dopuścicie”. I stało się to na zgubę Francji też. Wprawdzie Daladier w 1938 roku już po aneksji Austrii w czasie kryzysu sudeckiego nawet ogłosił mobilizację, ale szybko się wystraszył własnej odwagi i wycofał się, oddając bez protestu wygraną sprawę w ręce Hitlera z monachijską hańbą.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka